
Sześć warunków szybkiego osiągnięcia Przebudzenia: Mowy Dharmy Pierwszego Karmapy Dusuma Khjenpy – Dzień trzeci
30 maja 2026
Pochodzenie tajemnej mantry 2025 – Dzień pierwszy: Dziesięć niedozwolonych zachowań
10 lipca 2026Bodh Gaja – 30 grudnia 2025
Podczas poprzedniej sesji Jego Świątobliwość Siedemnasty Karmapa nauczał o współczuciu, które jest trzecim z sześciu warunków – wiary, pradżni, współczucia, znalezienia guru, poproszenia o nauki i praktykowania ich – przedstawionych w Mowach Dharmy Dusuma Khjenpy. Czwartego dnia Gjalłang Karmapa skupił się na współczuciu i krótko przedstawił pozostałe trzy, przytaczając fragmenty Mów Dharmy.
Współczucie nauczane w mahajanie jest niezwykle ważne, ale trudne do wzbudzenia w sobie. W naukach i tekstach definiowane jest najczęściej jako pragnienie, aby wszystkie istoty były wolne od cierpienia. Jednak Jego Świątobliwość przedstawił nieco inną perspektywę, objaśniając współczucie z trzech różnych punktów widzenia, opierając się na typowych, znanych nam odczuciach: egoizmowi (skupieniu się na własnym interesie), samotności (poczuciu, że nie ma się przyjaciół) oraz poczuciu solidarności (empatii lub litości, które są powszechne w społeczeństwie).
Na ogół nie przywiązujemy do nich wielkiej wagi, choć napotykamy je regularnie, ponieważ powstają bardzo łatwo i w większości przypadków podświadomie. Są jednak blisko powiązane z obudzeniem autentycznego współczucia.
Współczucie i egoizm
Skupienie się na samym sobie i dbanie o własny interes są bardzo powszechne w dzisiejszym społeczeństwie, prawie każdy działa w sposób egoistyczny. Relacje międzyludzkie, ekonomia, polityka, wszystkie nauki zbudowane są na fundamencie egoizmu. Na pierwszy rzut oka słowo „egoizm” zdaje się mieć niewielki związek ze współczuciem. Wręcz wydaje się być jego przeciwieństwem. Ale może jest jakaś relacja między egoizmem i współczuciem? Czy też są całkowicie sobie przeciwstawne?
Ze zwykłego punktu widzenia są one dwoma przeciwnościami, jak ogień i woda, góry i równiny. Ale mają ten sam początek. Od momentu narodzin pragnienie wolności od cierpienia jest naturalnie obecne w nas wszystkich. Ta podstawowa postać egoizmu manifestuje się jasno jako myśl: „Pragnę szczęścia, nie chcę cierpieć.” Typowe dla egoizmu jest jasne odseparowanie „ja” i „innych”. Jak dwa rogi na głowie krowy, nie spotykają się one ze sobą. Natomiast współczucie to naturalne pragnienie bycia wolnym od cierpienia, które rozszerza się na zewnątrz. Zrozumienie, że „inni, podobnie jak ja, pragną szczęścia i nie chcą cierpienia” przekształca pragnienie własnego szczęścia w głęboką aspirację: „Obyś również i ty był wolny od cierpienia i osiągnął szczęście.”
Co jest tutaj kluczowe?
Nie chodzi o wyeliminowanie egoizmu, ale o rozszerzenie kręgu „ja” i włączenie w niego innych. Jak to zrobić? Zamiast blokować egoizm powinniśmy dobrze go użyć.
- Kochając samego siebie, możemy rozwinąć miłość wobec innych
Wszyscy bardzo dobrze wiemy jak kochać samych siebie. Nikt nie wie tego lepiej. To uczucie jest punktem wyjścia, który należy poszerzać, stopniowo włączając w nie empatię i solidaryzowanie się z innymi. Wówczas zaczyna kiełkować świadomość: „Ten człowiek również cierpi w samotności. On też czeka w nadziei, że ktoś okaże mu miłość. On też ma prawo kochać samego siebie.” Tak powstaje most poczucia wspólnoty z innymi.
- Podniesienie egoizmu do poziomu „przebudzonego egoizmu”
Często przynosimy szkodę innym, aby uzyskać jakiś pożytek. Nie jest trudno zobaczyć, że tego rodzaju doraźne negatywne działania ostatecznie prowadzą do samotności i pojawienia się przeszkód. Jeżeli natomiast autentycznie pomagamy innym, z głębi serca, zapraszamy do siebie prawdziwe szczęście i ciepło, a to daje nam spokój umysłu.
Długoterminowy pożytek dla nas samych z takiej długiej perspektywy to właśnie przynoszenie pożytku innym. Na tym polega zręczna pradżnia. Niektórzy sądzą, że stwierdzenie „nie bądź egoistą” oznacza zaniedbanie samego siebie i pomijanie siebie. Tak nie jest. Nie ma potrzeby, aby poświęcać siebie dla pożytku innych.
- Współczucie ma wiele wyższych poziomów
Poprzez trening umysłu (lodziong), a konkretniej przyjmowanie cierpienia innych i oddawania im własnego szczęścia (tonglen), powoli rozwalamy gruby mur pomiędzy „ja” i „ty”. W końcu miłość i współczucie mogą stać się tak łatwe jak oddychanie. To oznacza, że skracamy dystans między nami a innymi. Poczucie dystansu jest wtedy, gdy przynosząc innym pożytek myślimy: „Robię coś dobrego.” Natomiast podejście naznaczone współczuciem to przeświadczenie, że po prostu „robię to, co należy zrobić.” Takie działanie przynosi radość i nie trzymamy się go kurczowo.
Kiedy rozwiążemy mocny węzeł lgnięcia do ego, w sposób bezpośredni może się zamanifestować ogromny spokój i głęboka harmonia, jakiej nie znaliśmy wcześniej.
Mówiąc krótko, egoizm i współczucie wcale nie są wrogami. Egoizm jest jak niewypalona glina, a współczucie to piękny wazon uformowany zręcznymi palcami pradżni. Nie powinniśmy więc wstydzić się egoistycznych myśli.
Należy dostrzec, że w naszym egoizmie jest niezwykle cenna siła mogąca wyzwolić nas samych i innych z cierpienia. Poczynając od starań dotyczących samego siebie, powinniśmy stopniowo być w stanie rozszerzyć delikatną i otulającą miłość na ludzi wokół nas, a potem na wszystkie istoty tak liczne, jak nieograniczona jest przestrzeń.
Samotność i współczucie
Wielu ludzi myśli: „Nikt się o mnie troszczy, nikt nie okazuje mi życzliwości.” Poczucie samotności i nieposiadania przyjaciół wcale nie wynika z faktu, że wokół nas nie ma ludzi. Jest efektem zamknięcia się we własnym umyśle, do którego nikogo nie wpuszczamy.
Na przykład, ktoś buduje wysoki mur. Ale budulcem nie jest piasek i kamienie, lecz skupienie się na własnych emocjach. Wciąż i wciąż myśli o własnym cierpieniu i przez to stwarza silne przywiązanie do idei bycia kimś wyjątkowym. To zamyka taką osobę wewnątrz murów. Wówczas dnie i noce wypełnia oglądanie każdej szpary i pęknięcia w murze, a z każdym takim spojrzeniem poczucie samotności rośnie coraz bardziej. Usiłując nie wpuścić wroga, zamyka drogę wszelkiemu światłu i dźwiękom. Jest to mur samotności i braku przyjaciół, który stał się codzienną rzeczywistością takiego człowieka. Zbudował go własnymi rękoma, lecz jego zburzenie nie jest łatwe.
Czasami zadajemy sobie pytania: „Jakie jest znaczenie mojego życia? Dlaczego muszę doświadczać tego rodzaju cierpienia?” To prawie tak, jakby wszystkie światła na scenie były skierowane tylko na nas i w cieniu nie widzimy nikogo innego. Jego Świątobliwość opowiedział o swoim własnym doświadczeniu nauczania za granicą, kiedy sam siedział na scenie: oślepiające reflektory sprawiają, że publiczność zupełnie znika. Choć wszyscy są obecni, powstaje iluzja bycia jedynym człowiekiem na świecie.
W takich momentach najbardziej pomocne w zburzeniu muru jest zwrócenie uwagi na zewnątrz. Zamiast skupiać się obsesyjnie na niewielkich problemach, na zniechęceniu i cierpieniu, należy poszerzyć własną perspektywę i popatrzeć na zewnątrz. Spójrzmy na prawdziwe życie i skupmy się na tym, co należy osiągnąć dla siebie samego i ludzi wokół nas.
Na przykład, sprawdźmy czy potrafimy okazać miłość choć jednej faktycznej osobie, zamiast jedynie czekać aż inni okażą miłość nam. Czy potrafimy zatroszczyć się chociażby o jedną doniczkę z kwiatami lub przyłączyć do jakiejś społecznej inicjatywy i wziąć na siebie odrobinę odpowiedzialności, zamiast wciąż myśleć o tym, jak to jesteśmy pępkiem całego świata.
Zatroszczmy się o żywe istoty, a w ten sposób wejdziemy w wielką rzekę prawdziwego życia. Wówczas, nawet jeżeli poczucie samotności i bycia bez przyjaciół nie zostanie całkowicie usunięte, zmniejszy się. Będzie łatwiej.
Współczucie i solidaryzowanie się (empatia i litość)
Wzbudzenie w sobie współczucia, jak opisują to teksty mahajany, nie jest łatwe. Współczucie to nie tylko poczucie troski o innych, ale bardzo głębokie, zbudowane na fundamencie pradżni, pragnienie oraz spontaniczne, naturalne działanie. Istnieje niebezpieczeństwo pomylenia współczucia mahajany z empatią. W odpowiedzi na czyjeś cierpienie pojawia się uczucie zrozumienia dla bólu tej osoby. Jednocześnie wzrasta w nas poczucie solidarności, troski i chęci pomocy. Wówczas myślimy: „Odczuwam twoje cierpienie.” Empatii towarzyszy poczucie rozdzielenia między nami a innymi, a jej przejawieniem może być myśl „Żal mi ciebie.” Ze względu na ten dystans możemy poczuć się wyżsi, lepsi. A więc empatia niesie ze sobą pewnego rodzaju arogancję.
Współczucie nie na tym polega. Kiedy pojawia się autentyczne współczucie, nie ma ono nic wspólnego z poczuciem: „Żal mi ich.” Przejawia się tym, że postrzegamy cierpienie innych istot, jak nasze własne, ale nie towarzyszy mu przywiązanie. Co więcej, prawdziwe współczucie nie jest ukierunkowane na konkretne istoty, jak krewnych czy przyjaciół. W nim postrzegamy wszystkie istoty jednakowo.
Podsumowując, „sześć warunków” Dusuma Khjenpy jest ze sobą powiązanych, współzależnych, a więc współczucie (jako metoda) rozwija się i jest wzajemnie połączone z pradżnią. Pradżnia natomiast pojawia się z pomocą wiary. Istnieje więc nierozłączny związek między współczuciem i współzależnością. To, co powszechnie znamy w społeczeństwie to empatia. Współczucie jest czymś znacznie większym.
Cztery wielkie przeszkody w rozwijaniu współczucia
Wzbudzanie w sobie współczucia jest trudne, ale to nie znaczy, że jest niemożliwe. Przeciwnie, to sprawia, że jest jeszcze cenniejsze.
- Poczucie wyczerpania współczuciem
Kiedy stajemy w obliczu czyjegoś nieszczęścia, zwłaszcza gdy ta osoba doświadcza wielkiego cierpienia, może ono nam się zdawać zbyt ciężkie do udźwignięcia, może nas przytłoczyć. Możemy wyróżnić dwa główne powody dlaczego tak się dzieje.
Pierwszy z nich to era technologii, w jakiej żyjemy. Funkcjonujemy w epoce informacji, której jest wokół nas za dużo. Codziennie słyszymy w wiadomościach i na portalach społecznościowych o wojnach i licznych niefortunnych zdarzeniach. Informacje nas atakują. Nie stoimy twarzą w twarz z sytuacją wokół nas, ale z wieloma wydarzeniami rozgrywającymi się na całym świecie jednocześnie. Nasz mózg ma wrodzoną umiejętność, by bronić się i gdy nieustająco dociera do niego zbyt wiele niepokojących wiadomości, zaczyna się wyłączać na nie. Początkowo pojawi się w nas naturalna empatia, ale z czasem zaczniemy mieć poczucie, że tej empatii już nie wystarcza nam dla wszystkich, nie mamy tyle uwagi do poświęcenia. Jest pewien limit tego, co umysł może przyjąć. Powyżej niego rozpoczyna się proces znieczulenia. Stopniowo wkracza odrętwienie.
Drugim powodem jest odległość. Nie uczestniczymy tak naprawdę w wydarzeniach ze świata. To, co widzimy na urządzeniach elektronicznych, jest doświadczeniem niepełnym, ponieważ pozbawionym bezpośredniości. Kiedy przewijamy palcem kolejne newsy w mediach społecznościowych, łapiemy jedynie fragmenty zdarzeń. Myślimy sobie: „O, to bardzo źle” i przeglądamy dalej.
- Indywidualizm
W dzisiejszym społeczeństwie nacisk jest kładziony na indywidualne potrzeby, które sprawiają, że konkurujemy ze sobą nawzajem i oszczędzamy czas. Postrzeganie innych ludzi jako przeciwników sprawia, że zapominamy, iż mamy wszyscy taką samą naturę. Trzymamy się poglądu, że zawsze istnieje coś ważniejszego do zrobienia w naszym szybkim życiu i w związku z tym brakuje nam i zdolności i czasu, by odczuwać współczucie.
Skupiamy się jedynie na naszym własnym życiu: na płaceniu czynszu, spłacaniu hipoteki, kształceniu dzieci. Nie mamy czasu, by myśleć o innych. Nosimy w sobie przeświadczenie, że skoro nie potrafimy rozwiązać własnych problemów, to jak możemy pomagać innym? Nie mamy miejsca na miłość do innych ludzi. A co do rozwijania współczucia: dawniej ludzie dysponowali czasem, dzisiaj jesteśmy w ciągłym biegu, zawsze zajęci. Zatrzymujemy się tylko wtedy, gdy idziemy spać. Nie mamy okazji, by rozważać sytuację innych osób lub medytować na współczucie. Nawet wydaje nam się, że jest to luksus, na który pozwolić mogą sobie tylko bogaci, my zaś musimy pracować i nie mamy czasu.
- Konsumpcjonizm
Na smartfonach widzimy mnóstwo reklam, co wzmaga nasze pragnienia. Kiedy myślimy o tym, by te wszystkie rzeczy mieć, potęguje się skupienie na samym sobie. Im bardziej koncentrujemy się na własnych pragnieniach, tym mniej uwagi poświęcamy potrzebom innych ludzi.
Media społecznościowe uwodzą nas ikonką „polub”. Kiedy ktoś namawia nas do polubienia i subskrybowania, to tak naprawdę mówi: „Proszę, chwal mnie.” Więc klikamy polubienie, sądząc, że robimy coś pożytecznego. Kliknięcie ikonki „polub” zmniejsza naszą realną możliwość zrobienia czegoś praktycznego, by we właściwy sposób przynosić pożytek innym.
Wydaje się, że dziś wszystko stało się towarem. Kliknięcie na smartfonie nie jest tym samym, co pomaganie ludziom. A więc wszystko stało się dziś łatwiejsze, ale też mniej wartościowe, ponieważ wszystko uległo spłyceniu. Wszystko jest na pokaz.
- Odrzucenie wrażliwości i obsesja na punkcie pozytywnej energii
Obecnie cenimy optymizm, sukces i siłę. Uważamy, że optymistyczne, pozytywne nastawienie jest dobre. Wielu z nas pragnie jedynie odepchnąć cierpienie i wrażliwość daleko od siebie. Trwa wiele debat na ten temat.
Czasami nawet, kiedy doświadczamy cierpienia i chcielibyśmy podzielić się tym z kimś, druga osoba nas odpycha, mówiąc: „Ależ on jest negatywny!” Dostajemy łatkę osoby o „negatywnej energii.” Odrzucanie ludzi w ten sposób zmniejsza możliwość odczuwania współczucia. Redukuje też umiejętność rozwijania głębokiej empatii i autentycznego współczucia. Jeżeli unikamy własnego cierpienia i nie potrafimy okazywać bliskości, gdy ktoś nas potrzebuje, nie mamy fundamentu, by obudzić w sobie prawdziwe współczucie.
Cztery okazje, by rozwijać głębokie współczucie pogłębione przez współczesne okoliczności
Te same przeszkody, które blokują współczucie w warunkach nowoczesnego życia, w rzeczywistości stają się szczególnymi okazjami, by zastosować pradżnię i rozwinąć bardzo mądre i mocne współczucie.
- Globalna wizja: doświadczenie życia bez granic
Obecnie widzimy więcej niż kiedykolwiek na przestrzeni dziejów. Spoglądamy daleko poza granice. A to oznacza, że nasza ludzka karma łączy nas ściślej, niż to było dawniej. Jednym z przykładów jest zmieniający się klimat. Jasno widzimy, że mamy ten sam cel, tę samą karmę. To zaś daje nam więcej okazji, aby rozwijać autentyczne współczucie, o którym mówi mahajana. Niezależnie od tego, jak daleko ktoś jest, czy go znamy osobiście, czy też nie, czy należy do tej samej, czy innej kultury, możemy odczuwać odpowiedzialność i troskę w stosunku do niego.
Dawniejsze pokolenia mówiły: „wszystkie czujące istoty”, i spoglądały w niebo, ale nie mogły sobie wyobrazić całego świata. Nie miały pojęcia gdzie się znajdują. Teraz, gdy patrzymy na wschód lub na zachód, mamy większą świadomość co tam jest. Mamy w związku z tym większe możliwości, by zrozumieć to ogromne środowisko i rozwinąć miłość i współczucie wobec wszystkich istot.
- Nauka i „racjonalne” współczucie
Psychologowie i neurobiolodzy pomagają nam zrozumieć mechanizmy empatii i altruizmu. Dostarczają nam widocznych dowodów na to, że medytacja na współczucie w autentyczny sposób zmienia mózg, a altruistyczne postępowanie może przynieść poczucie głębokiego szczęścia. To zaś daje nam więcej pewności siebie.
- Internet a efektywne współczucie
Internet oraz współcześnie funkcjonujące organizacje charytatywne dają nam możliwość efektywnego przekształcania współczucia w działanie. W jednej chwili możemy wysłać datek na wsparcie miejsc dotkniętych katastrofą, leżących tysiące kilometrów od nas. Dawniej nie było takich możliwości. Możemy wspierać organizacje dobroczynne i tworzyć w mediach społecznościowych kampanie pomocowe. Nawet niewielki akt dobrej woli jest w stanie wygenerować potężną siłę.
- Uniwersalna dbałość o zdrowie psychiczne
Coraz poważniejsze problemy psychiczne we współczesnym społeczeństwie (lęki, depresja, poczucie pustki) sprawiają, że ludzie zaczynają poszukiwać wewnątrz. Uważność, medytacja, medytacja wglądu (lhagthong, wipasana) i inne buddyjskie praktyki stają się coraz popularniejsze na całym świecie. Ważnym elementem jest również medytacja na miłość i współczucie. Dzięki temu więcej osób jest zainteresowanych ćwiczeniem umysłu.
Powrót współczucia: metody dla współczesnych ludzi
- Zacznij od małych kroków
Odłóż telefon i spójrz na ludzi wokół siebie. Posłuchaj o problemach przyjaciela lub członka rodziny. Nie spiesz się z radami, po prostu spędź z nim czas. Okaż troskę, przynajmniej witając uśmiechem ochroniarza strzegącego bloku lub kuriera. Nawiąż relację ze zwierzętami. Spójrz na drzewa. Zasadź jedno lub jakąś roślinę. Patrz jak rośnie. Nakarm bezdomne koty i psy, one z łatwością mogą wydobyć z nas to najbardziej elementarne współczucie.
- Zmniejsz ilość informacji
Wyłącz na jakiś czas dostęp do wiadomości oraz media społecznościowe, rozrywkę i reklamy. Świadomie wybierz treści pomocne i przynoszące pożytek.
- Przekształć wielkie abstrakcyjne pomysły w mniejsze, konkretne działania
Myślenie o całym świecie na początku może być przytłaczające. Nie jesteśmy w stanie pomóc tysiącom ludzi. Ale czy możemy pomóc jednemu człowiekowi? Zgłoś się do wolontariatu albo zasponsoruj biedne dziecko. A może po prostu udziel wskazówek komuś, kto zgubił drogę.
- Zaakceptuj fakt, że cierpienie nas dotyczy, nie wstydź się tego
Pozwólmy sobie na cierpienie. Cierpieć nie jest niczym niewłaściwym.Trudności są normalne. Wszyscy cierpimy, wszyscy mamy wady. Nie ma niczego wstydliwego w posiadaniu wad. Jesteśmy wszyscy w tej samej sytuacji. A ponieważ wszyscy jednakowo odczuwamy szczęście i ból, możemy wspólnie nad tym pracować.
Trudno jest zasiać ziarno współczucia we współczesnym społeczeństwie, ale to jedynie pokazuje nam jak to współczucie jest cenne. Kiedy hodujemy kwiaty i inne rośliny w szklarni, nie będą miały zbyt wielu wartości odżywczych. Szukanie grzybów i leczniczych roślin w wysokich górach jest trudne, ale za to ich właściwości odżywcze i medyczne są bardzo duże.
Współzależność sześciu warunków
Jeśli chodzi o współzależność sześciu warunków, Mowy Dharmy Dusuma Khjenpy stwierdzają:
Dlatego też potrzebne nam jest wielkie współczucie i mądrość, które są ze sobą złączone. W pojeździe paramit wyjaśnia się, że potrzebujemy zręcznych metod i mądrości, które idą ze sobą w parze.
Sutra Góry Gajaśirśa mówi:
Metoda bez pradżni jest zniewoleniem. Pradżnia bez metody też jest zniewoleniem.
A więc potrzebne jest połączenie metod i mądrości. Tajemna mantra naucza, że budowanie i spełnianie nigdy nie mogą być rozdzielone. Co to oznacza? Jeśli nie ma jednego, bądź drugiego, nie osiągniemy wielkiego Przebudzenia. Będziemy jak ptak z uciętym jednym skrzydłem.
By móc osiągnąć niemający sobie równych stan Buddhy, potrzebujemy wiary, pradżni i współczucia. Na fundamencie wiary budujemy pradżnię, a na jej fundamencie współczucie. Metody (współczucie) są nagromadzeniem zasługi, natomiast pradżnia jest zebraniem mądrości. Obydwa komponenty są jednakowo ważne, o czym mówi nam bardzo szczegółowo Ozdoba czystego urzeczywistnienia. Również mistrz Atiśa w zręczny sposób nauczał tego w Lampie na ścieżce do Przebudzenia, a Gampopa o tym, jak ważne jest połączenie metod i pradżni, mówił w Ozdobie drogocennego wyzwolenia.
Podobnie jak ptak potrzebuje dwóch skrzydeł, by latać, my do osiągnięcia stanu Buddhy też potrzebujemy dwóch skrzydeł: metod i pradżni.
Czwarty warunek: spotkanie guru
Dusum Khjenpa w Mowach Dharmy stwierdza:
Możesz posiadać wszystkie trzy właściwości, lecz jeśli nie spotkasz guru, który poprowadzi cię na ścieżce, nie zdadzą się one na nic.
Jeżeli nawet udoskonalisz wszystkie właściwości,
bez guru nie ma końca egzystencji.
Bez wioślarza łódź
nie przeprawi się na drugi brzeg.
A więc spotkanie autentycznego guru jest ważne.
Nikt nie powinien odrzucać wielkich.
Służ duchowemu przyjacielowi bez wywyższania się.
Gdy jesteś przy nim, jego właściwości i uniżoność
spłyną też na ciebie, nawet bez szczególnych starań.
Ten fragment wyjaśnia dlaczego powinniśmy podążać za autentycznym guru.
Jeżeli natomiast chodzi o właściwości nauczyciela:
Przyjaciel jest uniżony, wyciszony i całkowicie uspokojony.
Dąży do wyższych właściwości i jest bogaty w pisma.
Całkowicie urzeczywistnił takość i jest elokwentny.
Jego naturą jest miłość. Podążaj za nim, nie zniechęcaj się.
Nie ma takiego tekstu w tajemnej mantrze oraz w ramach pradżniaparamity, który nie wymieniałby właściwości guru. Według słów Gampopy: „Potrzebujemy kogoś, kto przeciął więzy zależności od tego życia, kto potrafi prowadzić innych na ścieżce dzięki wielkiej pradżni i kto, dzięki swemu wielkiemu współczuciu, nie porzuca uczniów.”
Guru, który troszczy się o obecne życie, jest podejrzliwy wobec służących mu uczniów, ale nie przekazuje nauk, jeżeli tego nie robią. Wydłuża i rozszerza swe życie, jak tylko może i dokonuje coraz więcej negatywnych czynów, motywowany chciwością i nienawiścią. Uczniowie służą mistrzowi i również działają z coraz większą nikczemnością. Kiedy coś pójdzie nie tak, nie trudno jest, aby obydwa woły połączone jednym jarzmem wpadły w przepaść. Dlatego potrzebujemy nauczyciela, który przeciął więzy zależności od obecnego życia.
Jednakże bez pradżni mistrz nie będzie wiedział jak nauczać Dharmy, która jest właściwa dla umysłów uczniów. Aby przynieść pożytek istotom o bardzo różnych uwarunkowaniach, nauczyciel powinien krok po kroku przekazywać instrukcje odpowiednie do inteligencji konkretnych uczniów. Powiedziano również:
Jeśli nie uzyska biegłości w pięciu dziedzinach wiedzy,
także najwspanialsza szlachetna istota nie osiągnie wszechwiedzy.
Mistrz Atiśa powiedział:
W tym naszym przelotnym, krótkim życiu nie mamy czasu, by studiować liczne traktaty o niebuddyjskich zagadnieniach, np. o gramatyce. Nie mamy na tyle swobody. Liczne traktaty o tematach buddyjskich są tym co jest ważne.
Kiedy zapytamy lamę o wskazówki, a ten odpowie: „Nie wiem”, nie przyniesie to skutku. Dlatego potrzebny jest ktoś, kto może prowadzić innych na ścieżce, kierując się wielką pradżnią.
Jeśli jednak nauczycielowi brak jest współczucia, kiedy doświadczy choćby niewielkiego cierpienia, będzie uważał, że nie jest w stanie troszczyć się o ludzi wokół niego i zniechęci się. Kiedy staramy się przynieść pożytek wielu swarliwym istotom, jest całkiem możliwe, że w chwili, gdy spróbujemy pożywić je Dharmą, usłyszymy od nich wiele nieprzyjemnych słów. Jeżeli brakuje nam współczucia, możemy pomyśleć: „Ja daję im Dharmę i ciężko dla nich pracuję, a te osły nie słuchają.” Wówczas może pojawić się chęć porzucenia ich. Jeśli nasze współczucie jest niewielkie, możliwe, że gdy uczniowie doświadczą cierpienia, nie zrobimy nic, aby się o nich zatroszczyć. Dlatego współczucie guru musi być tak wielkie, że zrobi on wszystko, nawet kosztem własnego życia, aby ufający mu uczniowie nie wpadli w niższe sfery egzystencji.
Cechy lamy, wymienione wyżej przez Gampopę, są trzecią spośród trzech grup, o jakich nauczał Dakpo Rinpocze w Wielkim publicznym wykładzie. Są to: lama o dwóch cechach, o trzech cechach i o czterech cechach.
Piąty warunek: prośba o nauki
W tym temacie Mowy Dharmą stwierdzają:
Jeżeli nawet podążasz za takim autentycznym guru, nie przyniesie to żadnej korzyści, jeśli nie poprosisz o drogocenne nauki. Psy, konie i inne zwierzęta też są blisko lamy, jednak nie pomaga im to. Samo tylko służenie guru, choćby i przez million lat, nic nie da. Musimy poprosić o drogocenne instrukcje, takie, które nie są niczym zmącone. Nie mogą być jak rozcieńczone mleko sprzedawane na bazarze. Nie mogą być wymieszane ze zbyt wieloma słowami i określeniami. Potrzebujemy słów obdarzonych błogosławieństwem, które przeszły z ucha do ucha.
Szósty warunek: przełożenie nauk na praktykę
Doskonałe i piękne mowy Dharmy Dakpo Rinpocze odnośnie do sposobu otrzymywania i praktykowania nauk stwierdzają:
Jeżeli jednak nie będziemy właściwie praktykować, to tak, jakby te instrukcje zostały zachowane tylko w zeszycie. Nie pomogą nam.
Czy samo tylko czytanie książek medycznych przynosi pożytek pacjentowi?
Czytanie o sposobach leczenia nie pomaga. Należy przygotować lekarstwo i je zażywać. Również samo tylko posiadanie instrukcji nie wystarcza, trzeba je praktykować.
Bhagawan Buddha powiedział:
Objaśniłem wam ścieżkę
uwalniającą od ciosów cierpienia.
Tathagata przekazuje nauki,
lecz wy sami musicie je przekuć w praktykę.
Dzie Gampopa w Doskonałej pomyślności mówi:
Mówi się, że otrzymanie wszystkich objaśnień do licznych instrukcji przypomina muzykę graną dla osoby głuchej. Jest jak umieranie z głodu pośród mnóstwa jedzenia i bogactwa. Problemem jest niezdolność do spożywania. Samo posiadanie instrukcji nie wystarcza, niesłychanie ważne jest ich praktykowanie. Wszystko sprowadza się do tego: kiedy leżymy na łożu śmierci, pijąc ostatnią kroplę wody, otoczeni przez bliskich, biorąc ostatni płytki wdech, musimy udać się od światła do światła i od szczęścia do szczęścia z jidamami i dakiniami, które przybędą na nasze powitanie. Odtąd sami musimy zgarnąć śnieg z rękawa. To jest ważne, pamiętajcie o tym.
Oby istoty przyjęły i praktykowały strumień nektaru, tak pięknie wypowiedziany przez Sugatów; złoże, z którego wydobywamy szczęście, które rozprasza cierpienia negatywnych stanów umysłu; najwyższy klejnot sadzonki Przebudzenia, która przyjęła się mocno w umyśle. W ten sposób oby uwolniły się od wszystkich miejsc, w których trwa cierpienie. Tak mówił drogocenny guru.
Tymi słowami Gjalłang Karmapa zakończył nauki o sześciu warunkach na podstawie Mów Dharmy Dusuma Khjenpy, ze szczególnym uwzględnieniem pierwszych trzech: wiary, pradżni i współczucia. Jeszcze raz podkreślił jak ważne i współzależne są te pierwszy trzy warunki. Bez wiary w ogóle nie wejdziemy na ścieżkę Dharmy. Bez pradżni nie zdołamy przezwyciężyć samsary. Bez współczucia nie rozwiniemy bodhiczitty i nie osiągniemy ostatecznego Przebudzenia. Są one niezwykle ważne, więc pamiętajmy o nich.

