
Abhisambodhi Wajroczany: Nauki Siedemnastego Gjalłanga Karmapy przed 40. Mynlamem Kagju
5 marca 2026
Sześć warunków szybkiego osiągnięcia Przebudzenia: Mowy Dharmy Pierwszego Karmapy Dusuma Khjenpy – Dzień drugi
16 maja 2026Bodh Gaja – 27 grudnia 2025
Jego Świątobliwość Siedemnasty Karmapa powitał zgromadzonych na czterdziestym Mynlamie Kagju i pozdrowił wszystkich rinpocze, tulku, mniszki, mnichów i przyjaciół w Dharmie na całym świecie.
Jego Świątobliwość zdecydował, że dobrym tematem nauk będą mowy Dharmy Dusuma Khjenpy. Uznał tak z kilku powodów. Po pierwsze, na czas nauk przedmynlamowych przypadła osiemset trzydziesta druga rocznica parinirwany Dusuma Khjenpy i związane z nią uroczystości, więc Gjalłang Karmapa postanowił skorzystać z tej okazji i przekazać w ramach głównego Mynlamu Dharmę powiązaną z Dusumem Khjenpą. Drugim powodem było to, że w Mynlamie biorą udział liczni wierni, którzy niekoniecznie są uczonymi. Więc większy pożytek przyniesie temat mający bezpośredni wpływ na umysł początkujących niż zaawansowana filozofia czy omawianie badań.
Ojcowie naszej linii kagju potrafili nauczać Dharmy zwyczajnych ludzi tak, aby była łatwa do przyswojenia i pomocna w codziennym życiu. Takie mowy Dharmy są zresztą umieszczone w dziełach zebranych wielu dawnych ojców kagju, a czytając je możemy zobaczyć jak nauczyciele potrafili wydobyć esencję sutr i tantr. Takie mowy Dharmy zawierają kluczowe instrukcje zrodzone z doświadczenia i urzeczywistnienia mistrzów, którzy wypełnili swą praktykę. Jest w nich zatem mnóstwo błogosławieństw i innych wspaniałych elementów. Niestety w późniejszych czasach zwyczaj, by mistrzowie kagju dawali mowy Dharmy, został utracony. To z kolei widzimy w dziełach zebranych późniejszych mistrzów kagju, gdzie tych mów Dharmy brakuje. Była to wielka strata dla ludzi, gdyż wielcy nauczyciele już nie udzielali podstawowych dharmicznych wskazówek. I dlatego Jego Świątobliwość postanowił skorzystać z okacji i omówić jedną z mów Dharmy Dusuma Khjenpy.
Krótka historia życia Dusuma Khjenpy
Owa konkretna mowa Dharmy to „Sześć warunków osiągnięcia Przebudzenia.” Tekst rozpoczyna się od słów: „Składam pokłon drogocennemu lamie. Jak powiedział drogocenny mistrz:”
Słowa o drogocennym lamie najpewniej odnoszą się do chwalebnego Dusuma Khjenpy. Jak wszyscy wiemy, był on założycielem linii karma kagju oraz pierwszym dzierżycielem Czarnej Korony, czyli Pierwszym Karmapą. Jak powiedział Ósmy Karmapa Mikjo Dordże:
Nirmanakaja Buddhy Gampopa,
Mistrz Gompa, który był on niego nierozdzielny,
Pan Tajemnic Dzietsyn Reciungpa,
Decien Rolpa, Ciammo, Sale,
Gja, Cziapa, Patsap, Sziarała,
Sanakpa, Galo, Bairoła,
Aling i inni, to stu wielkich siddhów, za którymi podążał.
Ten cytat wyjaśnia, że w młodości Dusum Khjenpa udał się do centralnego Tybetu, aby studiować pod okiem sławnych mistrzów filozofii, w tym Lopyna Tylunga Gja Marły, Cziapy Ciekji Senge, Patsapa Njimy Draka i innych. Uczył się u nich pełnych sutr. Następnie spędził sześć lat, medytując na instrukcje z tradycji kadam z wielkimi mędrcami Sziarałą i Naldziorpą Szierabem Dordże. Później otrzymał abhiszeki, tantry i kolejne wskazówki dotyczące tantr od Palciena Galo, siddhy sakji Asenga i innych. Na kolejnym etapie udał się do Daklha Gampo i spotkał tam Dzie Gomtsula, którego ujrzał jako Białą Tarę. Dzie Gomtsul był uczniem swego wuja Gampopy. Po poznaniu Dzie Gomtsula Dusum Khjenpa pomyślał: „Jeżeli bratanek ma takie właściwości, to jaki musi być jego guru?” Po czym spędził wiele czasu, studiując z Gampopą i jego bratankiem.
W tamtym okresie Dusum Khjenpa, Barompa, Jazi Ngynpo i Zimszi Gjalwa byli bardzo dobrze znani jako ci, którzy osiągnęli w swej medytacji poziom doskonałości. Dusum Khjenpa miał to szczęście, że otrzymał pełne instrukcje od mistrza Gampopy, Reciungpy, Lingkały Drigoma Repy, Ciama Lhencika Kjepe Dronme, Tsemy Namkha Saldrona i Getsula Punji. Wszyscy oni byli bezpośrednimi uczniami Milarepy. Nikt poza Dusumem Khjenpą nie dostał pełniejszych instrukcji.
W swym życiu Dusum Khjenpa udał się do centralnego Tybetu dwukrotnie. Podczas pierwszego pobytu spędził około dziesięciu lat na studiowaniu i ponad dwanaście na medytacji. Jak mówi jego biografia: „Zdyscyplinowany słuchał i kontemplował, angażował się w medytację.” Osiągnął więc opisany w Skarbnicy abhidharmy poziom słuchania, kontemplowania i medytacji.
Gampopa zalecił Dusumowi Khjenpie praktykowanie w Kampo Gangra, mówiąc, że przyniesie to pożytek w całym U, Tsangu i Khamie. Kierując się instrukcjami nauczyciela, Dusum Khjenpa udał się do Kampo Nenang, by praktykować, a następnie założył klasztory w Kampo Nenang, Karma Riling, Dopang Pun, Trekam Khjim i innych miejscach, szerząc nauki dakpo kagju w Khamie.
Miał też licznych uczniów. Jak pisze Karmapa Mikjo Dordże:
Lwim Rykiem Buddhy był Dusum Khjenpa.
Jego synami byli: Dragon Sangje Recien,
Judrakpa, Tsangpa Kodrakpa,
Tiszri Repa, dwóch Drików,
Napupa, Tsangpa Gjare,
Dampa Desziek, Sangje Jelła,
Sangje Drampa, Lhopa Tamcie Khjen.
Niekwestionowane siddhi, to byli twoi uczniowie.
Wszyscy dzierżyciele dakpo kagju, będący jak złoty łańcuch górski, darzą Dusuma Khjenpę ogromnym szacunkiem i poważaniem. Posiadał on wiele właściwości [duchowej] wielkości.
Mowa Dharmy Dusuma Khjenpy
Przedstawiwszy tę krótką biografię Dusuma Khjenpy, Jego Świątobliwość przeszedł do omówienia mowy Dharmy Pierwszego Karmapy. Dzieło to mówi:
Ci, którzy pragną osiągnąć niedościgniony stan Buddhy w jednym życiu i jednym ciele, potrzebują spełnić sześć warunków. Oto one:
Wiara, pradżnia, współczucie,
Spotkanie nauczyciela, poproszenie o Dharmę,
Wysiłek w osiągnięciu celu.
Mistrz Dharmy Dusum Khjenpa stwierdza tu, że istnieje sześć szczególnych źródeł, czy też warunków, koniecznych do osiągnięcia doskonałego stanu Buddhy. Jak mówili wielcy praktykujący przeszłości: „Bycie pod kontrolą innych jest zawsze cierpieniem. Kontrolowanie samego siebie jest zawsze szczęściem.”
Znaczy to, że szczęście pojawia się wówczas, gdy mamy kontrolę nad ciałem i umysłem. Jeżeli jednak inni ludzie lub okoliczności uniemożliwiają nam wolność ciała i umysłu, definiujemy ten stan jako cierpienie. Być może teraz czujemy się dobrze, tak mentalnie, jak i fizycznie. W takim wypadku mamy tymczasowe szczęście, lecz oczywiście okoliczności mogą ulec zmianie w jednej chwili. Na przykład, możemy czuć się dobrze rano, ale kiepsko wieczorem. Jasne jest więc, że nie posiadamy rzeczywistej kontroli. A bez takiej kontroli nie mamy prawdziwego szczęścia. Szansa, że cierpienie pojawi się w dowolnej chwili, jest realna.
Dopóki przebywamy w samsarze, jesteśmy pod kontrolą karmy i negatywnych stanów umysłu. Nawet jeśli osiągniemy odrodzenie w wyższych światach, jako człowiek lub bóg, nie oznacza to trwałego szczęścia. Najwspanialszy rodzaj szczęścia, a więc trwałe szczęście, jest wówczas, gdy faktycznie uwolnimy się od kontroli karmy i negatywnych stanów umysłu. Tego rodzaju wyzwolenie jest prawdziwym szczęściem.
Można by się zastanawiać czy nie wystarczy samemu osiągnąć to wyzwolenie, jedynie dla nas. Nie, nie wystarczy. Obecnie jesteśmy w okresie świąt Bożego Narodzenia, a niedługo będzie Nowy Rok. W tym czasie ludzie zbierają się z rodzinami i przyjaciółmi na wspólne kolacje i zasadniczo dobrze się bawią. Ale wyobraźmy sobie, że w czasie świętowania zapali się dom. Jeśli zupełnie zapomnimy o rodzinie i przyjaciołach, i uciekniemy, by ratować jedynie własne życie, coś jest nie w porządku. Podobnie, nie wystarczy osiągnąć tylko własne wyzwolenie. Jest wiele innych istot, które również cierpią pod uciskiem karmy i negatywnych stanów umysłu. Musimy być ich przyjaciółmi w momentach trudnych, kiedy ogarnięte są cierpieniem. Należy nieprzerwanie pracować, by uwolnić każdą z tych istot z samsary. Takie postępowanie jest drogą bodhisattwy.
Kiedy osiągniemy doskonały stan Buddhy, będziemy mogli przynosić pożytek nieskończonej liczbie istot. Aby dojść do tego poziomu, należy spełnić owych sześć wymienionych wyżej warunków. Powtórzymy je: 1) wiara, 2) pradżnia, 3) współczucie, 4) spotkanie autentycznego guru, 5) otrzymanie od niego nauk oraz 6) praktykowanie esencji owych nauk.
Warunek pierwszy: wiara
Jeżeli chodzi o wiarę, Dusum Khjenpa w swej mowie Dharmy stwierdza:
Pośród nich, wiara jest ważna na początku:
Właściwości nie pojawią się
U ludzi, którym brak jest wiary,
Podobnie jak ziarno nie wypuści zielonych kiełków
Jeśli spalił je ogień.
Wyjaśnia to liczne szkody wynikające z braku wiary. Jeśli zaś chodzi o pożytki, Streszczenie wszystkich praktyk mówi tak:
Ugruntowawszy korzeń, czyli wiarę,
skup umysł na Przebudzeniu.
A więc wiara, jak się objaśnia, jest korzeniem wszystkich pozytywnych właściwości.
To, co ostateczne w samopowstałym
może być urzeczywistnione jedynie przez wiarę.
Komu brak jest oczu, ten nigdy nie ujrzy
świetlistej kuli słońca.
Tak więc ostateczna natura, niezrodzone znaczenie, może zostać urzeczywistnione tylko przez tych, którzy odznaczają się najwyższą wiarą. Gandawjuhasutra mówi:
Wiara jest skarbem, klejnotem i najlepszą podstawą.
Jak dłoń, jest warunkiem gromadzenia zasługi.
Strzeże i pomnaża każdą właściwość.
Wiara jest pierwsza, jak rodząca matka.
Wiara sprawia, że wyrasta drzewo Przebudzenia.Często objaśniałem to ludziom mieszkającym w okolicy.
Wracając do sześciu warunków: jest niezwykle ważne, aby na początku naszej dharmicznej podróży kierować się wiarą. Możemy nieraz myśleć, że najważniejszym czynnikiem jest podążanie za guru i otrzymywanie nauk, lecz tak nie jest. Posiadanie wiary na samym początku jest najważniejsze z wielu powodów.
Na przykład, jeżeli na wstępie nie mamy wiary w guru, nie będziemy zanim podążać i nie poprosimy go o nauki. A nawet jeżeli zadamy sobie trud i będziemy podążać za nauczycielem i poprosimy o nauki, lecz autentyczna wiara się w nas nie narodzi, umysł nie będzie w stanie stać się Dharmą. Jeżeli zaś umysł nie stanie się Dharmą, cokolwiek będziemy robić – słuchać, kontemplować, medytować, nauczać, debatować czy pisać – wszystko to będzie pseudodharmą, nie autentyczną Dharmą. Dlatego Buddha powiedział:
Właściwości nie pojawią się
U ludzi, którym brak jest wiary,
Podobnie jak ziarno nie wypuści zielonych kiełków
Jeśli spalił je ogień.
Bez wiary nigdy nie rozwiniemy pozytywnych, dobrych właściwości.
Do pożytków płynących z posiadania wiary odniósł się Dusum Khjenpa, cytując Streszczenie praktyk Szantidewy: „Ugruntowawszy korzeń, czyli wiarę, skup umysł na Przebudzeniu.”Kiedy wiara w Trzy Klejnoty jest stabilna, pojawi się stabilne pragnienie osiągnięcia wyzwolenia. Jak mówi Gampopa w Mowach Dharmy nazywanych „Doskonałą pomyślnością”:
Podstawą, korzeniem całej Dharmy jest wiara: wiara w doskonałego Buddhę, wiara w Dharmę, której nauczał i wiara w Sanghę, która te nauki praktykuje. Kiedy mamy taką wiarę, zawsze będziemy udawać się po schronienie w Trzech Klejnotach.
Często mówimy, że tym, co odróżnia buddystów od niebuddystów, jest praktyka udawania się po schronienie. Jedynym, co do tej praktyki jest konieczne, jest wiara. Jeśli ją mamy, to wystarcza. Lecz jeżeli jest jej brak, nie ma możliwości, byśmy byli w stanie udać się po schronienie. Jak mówi Dusum Khjenpa, kiedy cytuje Najwyższe kontinuum:
To, co ostateczne w samopowstałym
może być urzeczywistnione jedynie przez wiarę.
Komu brak jest oczu, ten nigdy nie ujrzy
świetlistej kuli słońca.
A więc powtórzmy: ostateczna natura, niezrodzone znaczenie, może być urzeczywistnione jedynie przez tych, którzy odznaczają się najwyższą wiarą.
Możemy wziąć jako przykład Cztery Prawdy Szlachetnych, co pozwoli nam lepiej zrozumieć dlaczego wiara jest niezbędna do urzeczywistnienia niezrodzonego znaczenia. Buddha nauczał ich jako prawdziwych, ale póki co być może nie potrafimy faktycznie tego urzeczywistnić. Jeśli jednak posiadamy wiarę w nauki Buddhy i wierzymy, że to, czego nauczał jest prawdziwe i cenne, będziemy o tych Czterech Prawdach ciągle rozmyślać i je analizować. A kiedy zejdą się odpowiednie okoliczności, urzeczywistnimy ich znaczenie. Jeżeli jednak brak jest wiary, nie uwierzymy w nauki Buddhy i w ogóle nie będziemy ich analizować. Niebuddyści nie wierzą w nauki Buddhy, więc nawet gdy słyszą słowa opisujące Cztery Prawdy, nie ma możliwości, by wzbudziła się w nich pewność. A więc możliwość urzeczywistnienia i zrozumienia tak naprawdę sprowadza się do tego, czy posiadamy wiarę.
W Tybecie żyją starsi niepiśmienni ludzie, którzy z całą pewnością nie mogą porównywać się z buddyjskimi uczonymi pod względem wykształcenia. Ale ponieważ są przepełnieni wiarą, są w stanie rozwinąć głębokie zrozumienie pustości i mahamudry. I jedynym powodem, dla którego potrafią rozwinąć to urzeczywistnienie, jest ich wiara. Takie kwestie jak przede wszystkim pustość, dzogczen i mahamdura i tak pozostają poza możliwością pojęcia jakiejkolwiek zwyczajnej istoty. Trudno jest nam uzyskać zrozumienie, a co dopiero urzeczywistnienie. Lecz jeżeli głęboko w sercu wierzymy, że nauki te są prawdziwe i jeśli modlimy się, by urzeczywistnić ich znaczenie, jak wszyscy Buddhowie, bodhisattwowie i nauczyciele linii przekazu, to pewnego dnia nam się to uda. W szczególności w tradycji sutr mahamudry mistrza Gampopy nie ma abhiszek, medytacji na bóstwo, ćwiczenia się w kanałach, pranach (tyb. lung, རླུང་།) czy bindu (tyb. thigle, ཐིག་ལེ།). Zamiast tego wszystkiego jest współczucie guru, dzięki któremu osiągamy urzeczywistnienie. A to czy otrzymamy błogosławieństwa nauczyciela zależy głównie od naszej wiary i oddania.
Pokój w niepewnych czasach
Oczywiście wiara jest konieczna do uzyskania urzeczywistnienia. Przynosi też wiele pożytków w codziennym życiu. Po pierwsze, z wiarą i oddaniem będziemy potrafili odnaleźć spokój umysłu nawet w obliczu sytuacji niepewnych. Jest tyle spraw, nad którymi nie mamy kontroli: możemy zachorować, stracić pracę, utracić związek, oddalić się od rodziny i wiele innych. Bardzo często mierzymy się z sytuacjami będącymi poza naszą kontrolą. Wówczas wiara pozwala nam odnaleźć spokój umysłu nawet, gdy wokół szaleje burza. Kiedy na przykład ktoś wierzy w Trzy Klejnoty, a nawet w lokalne bóstwa czy duchy, będzie kierował się poglądem, że we wszechświecie panuje ostateczny porządek i wszystko ma głębsze znaczenie. Taka osoba nie będzie ograniczać swego myślenia jedynie do spraw światowych. I właśnie tego rodzaju wiara pomaga zmniejszyć cierpienie, kiedy mierzymy się z niesprawiedliwością lub w momencie śmierci. Daje nam nadzieję i coś, na czym możemy polegać.
Dzisiaj niektórzy tybetańscy bracia i siostry uważają, że wiara i zaufanie są staroświeckie i oznaczają zacofanie. Sądzą, że wierzenia to zabobony i bezsens. Z pewnego punktu widzenia jest w tym prawda. Tym niemniej, prawdą jest też i to, że wiara daje nam większe możliwości i odwagę, by stawić czoło niebezpieczeństwom i zmianom życiowym. To tak, jak ktoś, kto wierzy, że złoto ma wartość, a jego cena będzie rosła. Wówczas taki człowiek zrobi wszystko, by kupić złoto. Tak naprawdę złoto to po prostu jeden z metali. Ale ponieważ ludzie wierzą, że ma wartość, zapłacą duże pieniądze i poświęcą wszystkie swe umiejętności i energię, aby zdobyć go więcej.
Inny przykład: jeżeli biznesmen ma wiarę w swe przyszłe projekty i partnerów, wówczas zainwestuje kapitał i energię w taki interes, chociaż przyszłość jest tak naprawdę niepewna. W dawnych czasach wielu kupców wsiadało na statki i przemierzało wielkie morza. Nie mieli map świata i nie mieli też pojęcia dokąd się udają. Okręty nie miały silników, lecz tylko żagle, więc mogły płynąć jedynie tam, gdzie pchnął je wiatr. Było to bardzo niebezpieczne, ale kupcy i tak trwali przy swoich przedsięwzięciach i nie zrażali się trudnościami, gdyż mieli wiarę w to, że ich inicjatywy przyniosą sukces.
Mówiąc krótko, jeżeli wierzymy w swoją profesję i we własne aspiracje, taka wiara da nam odwagę, aby odkrywać nowe ścieżki i wprowadzać innowacje. Tak więc wiara i zaufanie nie tylko są pomocne w zapewnieniu spokoju w obliczu niepewności. Te właściwości dają nam też odwagę, aby te niepewności nawet powitać i odkrywać nowe drogi.
Motywacja, by rozpocząć nowe przedsięwzięcia
Inny pożytek posiadania wiary i przekonania to motywacja, by rozpoczynać nowe przedsięwzięcia. Nie znamy przyszłości i wszystko jest nietrwałe, ciągle się zmienia. Nie możemy więc mieć pewności co do tego, co się wydarzy. Może uda nam się stworzyć jakiś plan, lecz bez pewności co do jego rezultatów wdrażanie go może być potężnym wyzwaniem. Wiara daje nam siłę, by zacząć.
Na przykład, kiedy pragniemy znaleźć przyjaciela lub życiowego partnera, przed związaniem się z tą osobą musimy rozwinąć wobec niej zaufanie. Człowiek, który może stać się towarzyszem naszego życia, musi udowodnić, że jest uczciwy, prostolinijny i można na nim polegać. Ma to być ktoś, kto przyniesie naszemu życiu pożytek. Będziemy szukać kogoś o podobnym do naszego temperamencie, kogoś, do kogo będziemy pasować. Na wstępie każdej nowej relacji zaufanie jest czynnikiem najważniejszym. Jeśli jest obecne, pragnienie stworzenia związku pojawia się naturalnie.
Innym przykładem może być edukacja. Wielu z nas spędza dużo lat w szkołach i na uniwersytetach, gdyż pragniemy zostać uczonymi. Jest tak, gdyż liczymy na to, iż taka praca pozwoli nam prowadzić dobre życie i mieć odpowiedni dochód. Mamy nadzieję, że nasze wysiłki, praca i wykształcenie otworzą przed nami świetlaną przyszłość. Tak więc wiara i zaufanie na początku jakiegoś przedsięwzięcia są impulsem, by rzeczywiście coś rozpocząć.
Odnalezienie sensu w cierpieniu
Wiara daje nam również możliwość ujrzenia sensu w cierpieniu. W życiu doświadczamy trudności i cierpień, których nie potrafimy zmienić. Możemy stracić ukochaną osobę, ponieść porażkę, czy zachorować. W takich momentach logika i rozsądek nie są zbyt wielkim pocieszeniem. Możemy się zastanawiać: „Dlaczego to przydarzyło się mnie?”, albo „Dlaczego to przydarzyło się tylko mnie?” Jeśli jednak kierujemy się wiarą i zaufaniem, możemy mieć inną perspektywę patrzenia na to, co się wydarza. Chociaż nie jesteśmy w stanie zmienić warunków zewnętrznych, możemy rozważyć czy jest w tym jakieś „szczególne znaczenie”, albo czy możemy wykorzystać to, co się przydarza, by ćwiczyć się i doskonalić. Mamy bowiem zdolność zmiany sposobu myślenia. Takie podejście nie wyeliminuje cierpienia od razu, może jednak zapobiec całkowitemu załamaniu się i utracie wszelkiej nadziei.
Na przykład, wielu starszych Tybetańczyków, kiedy doświadczają cierpienia, postrzegają je jako przeszkodę w praktyce Dharmy. Przeszkodę, która ma być testem. W ten sposób są zmotywowani, by znaleźć sposób na usunięcie lub przekształcenie przeszkody. Co więcej, pojawianie się trudności uważają za dobry znak, świadczący o byciu na właściwej ścieżce. Wiedzą, że bez przeszkód nie będą mieli inspiracji, by uwolnić się z samsary. Kiedy więc one się pojawiają, ci Tybetańczycy postrzegają je jako okazję, by zwiększyć wysiłek i koncentrację w swej praktyce. Mogą też myśleć o cierpieniu jako o karmicznym rezultacie poprzednich negatywnych działań, a to z kolei staje się inicjatywą, by praktykować jeszcze więcej, na przykład medytację i mantry Wadżrasattwy lub dharani Akszobhji. Dla takich ludzi przeszkody nie są przyczyną zniechęcenia czy utraty odwagi, ale raczej dodają energii do praktyki.
Kolejny przykład pochodzi od austriackiego psychiatry Viktora Frankla. Żył on w czasach reżimu hitlerowskiego i w okresie drugiej wojny światowej on i jego rodzina zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego. Większość z nich, w tym żona i rodzice Viktora zginęli w obozie, natomiast on przetrwał dzięki stworzonej przez siebie praktyce logoterapii. Swoje podejście opisał w książce Człowiek w poszukiwaniu sensu. Chociaż warunki w obozach koncentracyjnych były makabryczne, a sytuacja ogólna tragiczna, niektórzy zdołali przetrwać. Jak Frankl wyjaśnia w swej książce: „Charakterystyczne dla więźniów, którzy przetrwali obóz było to, że potrafili zachować wewnętrzną siłę, odnajdując cel i sens życia.”
Ludzie, którzy przeżyli obozy koncentracyjne, niekoniecznie należeli do najsilniejszych, lecz nie utracili wiary. Nawet znalazłszy się w samym środku horroru, wciąż wierzyli, że ich życie ma sens i cel. Frankl uważał, że kiedy człowiek wierzy, że jego życie ma szczególne znaczenie, co nieraz wiąże się z wiarą w religię lub jakieś zobowiązanie, prawdopodobieństwo, że ulegnie zniechęceniu jest mniejsze i jest w stanie lepiej unieść cierpienie i trudności. Frankl wypowiedział również słynne zdanie: „Ci, którzy wiedzą „dlaczego” żyją, mogą znieść prawie każde „jak”.” Posiadanie celu daje nam szczególną siłę przetrwania.
Inny z jego słynnych cytatów mówi: „Człowiekowi można zabrać wszystko, poza jednym: ostatnią z ludzkich wolności – możliwość wyboru nastawienia w dowolnych okolicznościach, wyboru własnej drogi.” Możemy wybrać jaką ścieżką pójdziemy i tego nikt nam nie odbierze. Niezależnie od środowiska, nacisków czy społeczności, w której jesteśmy, wciąż mamy wolność, o ile mamy wiarę. Jeżeli jednak nie mamy przekonania do czegokolwiek, wówczas utraciliśmy tę wolność. Z wiarą jesteśmy niepokonani. Nawet jeżeli doświadczamy wielkiego cierpienia, jak choćby nieuleczalnej choroby lub totalnej porażki, wciąż możemy mieć wiarę, że jest w tym wszystkim jakiś sens. Jeśli jednak sądzimy, że jest to pozbawione znaczenia, możemy wpaść w pustkę i depresję, a nawet nastrój samobójczy.
Frankl w połowie XX wieku przewidział, że ludzie żyjący we współczesnym społeczeństwie utracą sens życia. Widział jak zapomina się o tradycyjnych wartościach i martwiło go, że ludzie nie będą umieli odnaleźć nowego celu i powodu, by żyć. W rezultacie będą się pogrążać w pustce i zagubieniu. Mówił, że utrata sensu życia nie jest jedynie indywidualną chorobą umysłu, lecz fundamentalnym schorzeniem całej naszej epoki.
Wiara i zaufanie oraz przekonanie, że życie ma sens, to coś o wielkiej praktycznej wartości w naszym codziennym życiu. W wierze nie chodzi o przesądy czy religijność. Wiara jest niezbędna, by prowadzić pełne znaczenia życie.

