
Sześć warunków szybkiego osiągnięcia Przebudzenia: Mowy Dharmy Pierwszego Karmapy Dusuma Khjenpy – Dzień drugi
16 maja 2026
Sześć warunków szybkiego osiągnięcia Przebudzenia: Mowy Dharmy Pierwszego Karmapy Dusuma Khjenpy – Dzień czwarty
19 czerwca 2026Bodh Gaja – 29 grudnia 2025
„Chciałbym mówić o pradżni, używając współczesnego języka, najlepiej jak to rozumiem”. Tak Jego Świątobliwość Siedemnasty Karmapa rozpoczął kolejny wykład.
Pierwszy rodzaj pradżni rodzi się ze słuchania (studiowania). Polega na znajomości sytuacji i umiejętności jej określenia.
Na przykład, czasami, kiedy inne osoby nas ignorują, nie poznają, albo też nas nie chwalą, jesteśmy przygnębieni lub odczuwamy gniew. A kiedy zrobimy coś bardzo dobrze i nie dostaniemy za to pochwały, pojawia się rozczarowanie. Kiedy tak się dzieje, powinniśmy studiować Dharmę i cokolwiek jest z nią związane. Z czasem zrozumiemy co stoi za naszym przygnębieniem, gniewem i rozczarowaniem. Jest to nasz własny umysł.
Pragniemy pewnej atencji i wówczas pojawia się przygnębienie. Wynika to z oczekiwań i należy o tym wiedzieć. Kiedy zdamy sobie sprawę, że za tym wszystkim stoją trzy trucizny, negatywne stany umysłu, oparte na nadziejach, oczekiwaniach i lękach, wiemy co niepokoi nasz umysł. Na tym polega pradżnia zrodzona ze słuchania (studiowania).
Pradżnia wynikająca z rozmyślania to analizowanie i rozumienie. Tak to należy postrzegać. Na przykład, kiedy zdarzy się, że pojawi się silny atak negatywnych stanów umysłu, jak w momencie, kiedy ktoś nas oszuka, jesteśmy bardzo rozgniewani. Wówczas, zamiast dać się ponieść złości, należy znaleźć sposób, by uspokoić umysł. Po pierwsze, powinniśmy się zatrzymać i pomyśleć. Następnie, na chwilę zróbmy sobie przerwę od myślenia. Lepiej wtedy wziąć jest długi, głęboki oddech i dobrze się przypatrzeć złości.
Spójrzmy wówczas na zaistniałą sytuację z innej perspektywy. Dzięki temu na pewien czas będziemy w stanie zapobiec narastaniu negatywnego stanu w umyśle. Przeciwnie, uspokoimy go i nie będziemy biernie trwać w jego uścisku.
Pradżnia zrodzona z przemyśliwania to analizowanie i dokładne rozpatrywanie. Polega na myśleniu z odprężonym umysłem o tym, jak sytuacja naprawdę wygląda. Dzięki temu umysł może natychmiast przezwyciężyć powstające negatywne stany. To jest właśnie pradżnia zrodzona z kontemplacji.
Pradżnia zrodzona z medytacji polega na zwróceniu się do wewnątrz i na wyrobieniu nowych nawyków. Kiedy negatywny stan umysłu pojawia się, w pierwszej kolejności stosujemy uważność. Zmieniamy nawykowy sposób myślenia i stopniowo zaczynamy rozumieć jakie antidotum należy zastosować. Dzięki temu stosowanie antidotum staje się nowym nawykiem, naturalną reakcją, odruchem. Staje się częścią naszej natury. Jeżeli jesteśmy w stanie zastosować te nowe nawyki, jest to z ogromną korzyścią: o ile dotąd negatywne stany umysłu powstawały bardzo łatwo, teraz wszystko się zmieni.
Na przykład, dotąd byliśmy przyzwyczajeni do myślenia, że cokolwiek mówimy lub sądzimy, jest prawdziwe. Taki mieliśmy nawyk, ale te stare nawyki możemy krok po kroku zmieniać i przekształcać w nowe. A kiedy już te nowe sposoby myślenia staną się nawykiem, jakikolwiek negatywny stan umysłu by się nie pojawił, nie będzie, jak poprzednio, podstawą konfliktu. Kiedy go zobaczymy, po prostu pozwólmy mu być, niech przyjdzie, niech zaistnieje. Niech idzie sobie, gdzie chce pójść. Wyrobienie takiego nawyku jest naprawdę ważne.
Jego Świątobliwość podał faktyczne przykłady zastosowania tych trzech rodzajów pradżni: słuchania (studiowania), rozmyślania i medytacji.
Dobrą ilustracją jest sytuacja, kiedy pragniemy coś pozytywnego zrobić dla zdrowia, kondycji fizycznej, chcielibyśmy zacząć ćwiczyć lub zmienić tryb życia. Do tego również potrzebujemy pradżni słuchania, rozmyślania i medytacji.
Pradżnia słuchania wiąże się z wiedzą odnośnie do tego, co się wydarza, uczeniem się wszystkiego, co powinniśmy wiedzieć na temat ćwiczeń oraz dbania o zdrowie. Jeżeli wiemy, że nie należy spożywać zbyt dużo cukru i tłuszczu, gdyż nam szkodzą, jest to pierwszy etap pradżni, a więc pradżnia słuchania. Polega na zdobywaniu wiedzy w temacie, który nas interesuje.
Pradżnia zrodzona z rozmyślania to stworzenie intencji podjęcia działania. Weźmy znowu przykład diety, zdrowia i ćwiczeń fizycznych. Kiedy pojawia się chęć spożycia śmieciowego jedzenia, pomyślimy: „O, wiem, że jak to zjem, na dłuższą metę doświadczę tych samych problemów, co zawsze.” W ten sposób możemy okiełznać umysł. Albo, w momencie, gdy nie chce nam się ćwiczyć, pomyślimy o wszystkich pożytkach, jakie płyną z aktywności fizycznej i zmotywujemy się za pomocą logiki i rozumowania, by tymczasowo zmienić stare przyzwyczajenia. To właśnie jest pradżnia przemyśliwania.
Pradżnia medytacji to działanie w ten sposób regularnie i w długim czasie, usprawnianie zdrowia i tworzenie nowych przyzwyczajeń.
Kiedy ćwiczenia fizyczne staną się nawykiem, nie będziemy już musieli się wysilać, gdyż wiedza, że fizycznie i psychicznie czujemy się lepiej, jest ugruntowana. Ćwicząc regularnie, mamy więcej energii, siły i cieszymy się tym naturalnie, nie ma więc potrzeby, aby zmuszać się do działania. Tak działa pradżnia słuchania, rozmyślania i medytacji (praktyki).
Jest jeszcze jedno, o czym należy powiedzieć. Kiedy ktoś mówi o pradżni, często kojarzy się nam ona z byciem inteligentnym. Utożsamiamy pradżnię z inteligencją. Są jednak dwa rodzaje pradżni, różne od siebie. Jest to inteligencja mądrości i inteligencja emocjonalna.
Czasem posiadamy pewien rodzaj inteligencji, polegającej na dużej umiejętności logicznego myślenia. Ale być może jest to inteligencja zabarwiona negatywnymi stanami umysłu. Chodzi w niej tak naprawdę o to, że jesteśmy w stanie różne rzeczy zrobić, mamy dużą wiedzę oraz poczucie ruchu. Jest to coś, co nazywamy wysokim ilorazem inteligencji.
Ale istnieje też inny rodzaj. Jest to inteligencja emocjonalna. Jeżeli posiadamy ten rodzaj mocno rozwinięty, potrafimy nawiązywać relacje z ludźmi, mamy zdolności przywódcze i radzimy sobie w związkach z ludźmi. W czym te dwa rodzaje inteligencji są do siebie podobne? Żadna z nich nie wiąże się z wewnętrznym umysłem, lecz przejawia się w świecie materialnym. Służą głównie do badania jak działa świat i do rozwiązywania problemów, jakie pojawiają się na zewnątrz.
Kiedy na przykład naukowcy badają wszechświat, a lekarze sposoby leczenia chorób, polegają na logice, doświadczeniu, wiedzy itd.
Jednak kiedy w buddyjskim kontekście mówimy o pradżni, mamy na myśli coś innego. Pradżnia zwraca swą uwagę, jak mówił chwalebny Dusum Khjenpa, na inne sprawy niż zwyczajna inteligencja. Potrzebna jest nam pradżnia słuchania, rozmyślania i medytacji. Pradżnia staje się antidotum na negatywne stany umysłu. Po pierwsze, konieczne jest obserwowanie samego siebie, bowiem pradżnia bada relację między nami a światem. Zadaje fundamentalne pytania dotyczące życia. Na przykład, dlaczego właściwie żyjemy? Co nadaje życiu znaczenie? Jaka jest przyczyna powstania życia? A także czym jest pozytywny czyn, a czym negatywny, o co warto się starać, a co lepiej porzucić.
Pradżnia nie opiera się głównie na wiedzy, logice czy rozumowaniu. Jej uwaga kieruje się do wewnątrz, aby badać naturę ciała i umysłu oraz rozwijać wewnętrzne doświadczenie.
Mówiąc krótko, bycie sprytnym i inteligentnym to kwestia posiada pewnej wiedzy oraz posługiwania się logiką, aby móc obserwować wywoływane przez nie reakcje. Dotyczy to umiejętności osiągania krótkoterminowych celów oraz tego, jak szybko i dokładnie jesteśmy w stanie wykonywać zadania.
Ale pradżnia zależy od osobistego doświadczenia i kierowania owego doświadczenia do wewnątrz, nie zaś na zewnątrz. Polega na myśleniu o tym, jak zorganizować swój umysł oraz długoterminowe cele mające zapewnić nam pomyślność. Czy wiemy dlaczego wykonujemy dane zadanie? Co sprawia, że jest ono pozytywne? Co będzie dla nas najlepsze?
Kiedy myślimy o życiu jako o długiej podróży, inteligencja i spryt dają nam szczegółową mapę i pokazują dokąd mamy się udać; jaka droga będzie najłatwiejsza, gdzie jest najlepszy kierunek, jakie rzeczy ze sobą zabrać i jakie warunki są nam dostępne. Taki pożytek niesie ze sobą spryt. Jeśli się zgubimy, pradżnia pomaga zachować spokój i stabilność umysłu. Pradżnia nie jest umiejętnością ani narzędziem. Jest raczej pewnym fundamentalnym sposobem decydowania jak należy żyć.
Jego Świątobliwość postanowił w tym kontekście przywołać pewną opowieść, znaną w kanonie buddyzmu chińskiego:
Pewnego razu był sobie pewien uczony, bardzo mądry, o wszechstronnym wykształceniu. Któregoś dnia wsiadł do łodzi, by przeprawić się przez rzekę. Łódź miała wioślarza. Uczony zapytał go: – Jesteś piśmienny? Umiesz czytać? Wioślarz odparł: – Nie, nie umiem. – A może znasz historię? Wioślarz odpowiedział: – Nie, nie znam. – W takim razie może znasz się na matematyce? – Nie, również nie znam się na matematyce. – No to pewnie jest dobry z filozofii? I na to również wioślarz pokręcił głową. Uczony pomyślał przez chwilę, potrząsnął głową i westchnął: – Jeśli tak, to tracisz połowę sensu życia.
Nagle zerwał się gwałtowny wiatr i mała łódka prawie się wywróciła. Wioślarz zapytał uczonego: – Umiesz pływać? Uczony był przerażony: – Nie, nie potrafię pływać. – W takim razie jest niebezpieczeństwo, że możesz utracić całe swe życie.
W tej opowieści uczony jest symbolem inteligencji, natomiast wioślarz uosabia pradżnię. Wie, jak ochronić swe życie.
Zbieranie wielkiej wiedzy nie należy do definicji pradżni. Pradżnia polega na tym, że w krytycznym momencie życia wiemy co należy zrobić. Pradżnia dotyka bezpośrednio tego, czym jest życie, wykracza poza logikę i rozum. Pradżnia wskazuje palcem dokładnie we właściwe miejsce.
Wrodzona pradżnia
Mamy pradżnię wrodzoną i pradżnię rozwiniętą, ludzi z przytępionymi i wyostrzonymi wrodzonymi zdolnościami. Drukpa Kunle stwierdził kiedyś, odnosząc się do wrodzonych zdolności, że ludzka inteligencja wzrasta, lecz wrodzone umiejętności słabną. Mowa jest tutaj o wrodzonej pradżni.
Niektóre osoby są niezwykle bystre od początku życia i mają dobrze rozwinięte naturalne zdolności. Inni natomiast są tępi i nie posiadają zbyt wielkiej pradżni. Dobrze rozwinięte naturalne zdolności oznaczają w tym kontekście naszą umiejętność urzeczywistnienia natury zjawisk.
Kiedy znajdziemy się w jakiejś sytuacji, kluczowa jest zdolność zrozumienia natury owej sytuacji oraz jej rzeczywistego sedna. Umiejętność tego rodzaju oceny wykracza poza logikę i zdolność rozumowania. Musimy umieć spojrzeć na sprawy jasno i bezpośrednio. A do tego potrzeba czegoś więcej, niż jedynie logiki i rozumu. Zrozumienie oznacza, że cokolwiek się wydarza, w umyśle staje się coraz jaśniejsze. Przypomina to otwieranie oka umysłu.
Na przykład, kiedy mówimy o naturze pustości oraz podmiocie i obiekcie, należy zbudować pomiędzy nimi most. Gdy to się uda, staje się czymś w rodzaju kluczowej instrukcji.
Mówimy o świetlistości matki i dziecka, które rozpoznają siebie nawzajem. Co to znaczy? Przypomina to uczucie między matką a dzieckiem.
Kiedy dziecko się rodzi, rozwija się i dorasta przy matce. Między matką a dzieckiem jest naturalne porozumienie. Ani dziecko nie musi nic mówić, ani matka. Wiedzą wzajemnie czego pragnie drugie. Wiedzą o tym bez słów. Wynika to z faktu, że znają się nawzajem naturalnie i bezpośrednio.
Rozpoznanie świetlistości matki i dziecka jest zasadniczo tym samym. Na przykład, w tradycji buddyzmu czan (nie tylko chińskiej, lecz także japońskiej, koreańskiej i wietnamskiej) jest pewna bardzo popularna linia przekazu, w ramach której było kilku dawnych patriarchów. Jednym z nich był niepiśmienny szósty patriarcha Huai Nang. Nie potrafił czytać ani pisać. A mimo to był bezspornie uważany za wielkiego urzeczywistnionego mistrza. Jednak patrząc z zewnątrz, niemożliwe było stwierdzenie, że posiadał tak ogromną mądrość, ani tym bardziej, że był urzeczywistnionym mistrzem. Jego nauczyciel był piątym patriarchą tradycji czan.
Nocą ów patriarcha przywoływał go, aby odwiedził go samotnie i między północą a porankiem nauczał Diamentowej sutry. Kiedy osiągnął stan bez przebywania gdziekolwiek, który pozwalał umysłowi ujawnić się, Huai Nang w jednej chwili doświadczył urzeczywistnienia.
Dlatego urzeczywistnienie natury za pomocą dobrze rozwiniętych naturalnych zdolności i tego rodzaju pradżni nie oznacza wcale, że absolutnie trzeba być uczonym, czy też posiadać jakieś wykształcenie. Jeżeli mamy silną wrodzoną pradżnię, naturalnie mamy też potencjał urzeczywistnienia natury umysłu.
Dziś w internecie można spotkać określenie „spryciarz”. Kiedy spotkamy takiego spryciarza, myślimy sobie: „O, rzeczywiście jest sprytny, jest bardzo inteligentny.” Ale kiedy spotkamy osobę, która osiągnęła urzeczywistnienie, kogoś, kto faktycznie posiada pradżnię, myślimy sobie: „O, to jest faktycznie tak.” Tak jest naprawdę.
To tyle o pradżni. Jego Świątobliwość przypomniał, że tematem wykładów jest sześć warunków, czy też sześć właściwości, o których mówił mistrz Dharmy Dusum Khjenpa, koniecznych do osiągnięcia najwyższego stanu, stanu Buddhy. Pierwszym warunkiem jest wiara, drugim pradżnia, trzecim współczucie. Bez wiary nie wejdziemy na ścieżkę Dharmy, nie będziemy praktykować. Nie ma szans, byśmy nawet rozmawiali o Dharmie. Bez pradżni nie możemy wyzwolić się z samsary, ponieważ nie będziemy w stanie urzeczywistnić nietrwałości, pustości ani Czterech Prawd Szlachetnych.
Bez współczucia nie będzie możliwe osiągnięcie stanu Buddhy. Nie będziemy nawet do niego dążyć, ponieważ konieczne jest najpierw pragnienie jego osiągnięcia. Nazywamy je bodhiczittą. Aby rozwinąć bodhiczittę, współczucie jest niezbędne.
Dusum Khjenpa stwierdza: „Może i posiadasz wielką pradżnię, ale bez współczucia na nic ona. Gdyż współczucie jest bardzo ważne.”
Biały lotos autentycznej Dharmy mówi:
Jest jedna właściwość, która sprawia, że wszystkie pozostałe właściwości są nam dostępne, jak na dłoni. Czym ona jest? Jest wielkim współczuciem. Jeżeli ktoś je posiada, może osiągnąć niebiańskie poziomy Przebudzenia.
W Sutrze króla samadhi powiedziane jest:
Czy najwyższe Przebudzenie można osiągnąć przy pomocy jednej właściwości? Buddha odparł: Jest jedna doskonała najwyższa właściwość. To wielkie współczucie.
Aby móc praktykować Dharmę, potrzebne nam jest wielkie współczucie. Można je porównać do głowy praktyki. Jeżeli nie mamy rąk, nadal możemy wykonać różne działania. Ale jeśli nie mamy głowy, nie możemy zrobić nic. Współczucie jest jak głowa.
O tym opowiada Biały lotos autentycznej Dharmy.
Tekst ten stał się bardzo popularny w Chinach, Japonii i innych miejscach, chociaż nie zyskał uznania w Tybecie.
Sutra króla samadhi jest głównym źródłem tekstowym nauk mahamudry i naszej linii przekazu, dakpo kagju. Oba teksty są uważane za niezwykle ważne.
Kiedy Dziesiąty Karmapa Ciejing Dordże przebywał w Ciangu i Gjatangu, udzielił nauk zarówno do Białego lotosu autentycznej Dharmy, jak i do Sutry króla samadhi.
Mówiąc ogólnie, sutry mahajany dzielimy na dwa rodzaje: te, które zgadzają się z poglądami, i w związku z tym są dostępne dla, śrawaków i powszechnych pojazdów (tu zaliczymy Matkę Zwycięzców, czyli Pradżniaparamitę) oraz takie, które omawiają wyłącznie pogląd mahajany i jej cechy charakterystyczne. Biały lotus autentycznej Dharmy jest przykładem właśnie takiego przedstawienia konkretnych poglądów mahajany. Podobnie Ozdoba wyzwolenia różni się od innych nauk o stopniach ścieżki, gdyż łączy się z sutrą Białego lotosu. Rozpoczyna się od omówienia natury Buddhy i naucza, że nirwana, z wyjątkiem nieprzebywającej nirwany, która nie jest ani częścią samsary ani wyciszenia, nie jest prawdziwą nirwaną. Tego rodzaju elementy pokazują, że jest to szczególny, inny niż powszechne poglądy, sposób przedstawiania zjawisk przez mahajanę.
Powód, dla którego utrzymujemy, że wielkie współczucie jest niesłychanie ważne, wyjaśnia dlaczego używamy terminu „mahajana”. Nie opiera się on na poglądzie filozoficznym, lecz na naszej umiejętności przyjęcia na siebie odpowiedzialności. I właśnie ta zdolność, wypływająca z altruistycznego zobowiązania, by poświęcać się dla innych, czyni ten pojazd mahajaną.
Przykładowo, kiedy określamy kogoś jako dobrego człowieka, nie mamy na myśli jego wykształcenia i doświadczenia. Przede wszystkim myślimy o jego dobrym sercu. Skupiamy się na altruistycznym nastawieniu tej osoby. W ten sposób mówimy o dobrym człowieku.
Podobnie, mahajana zależy od naszej intencji. Tak jak ze współczuciem, najpierw konieczna jest intencja osiągnięcia Przebudzenia. Nazywamy ją bodhiczittą. Nie jest to aspiracja osiągnięcia stanu Buddhy tylko dla siebie samego, lecz w tym wypadku myślimy: „Muszę osiągnąć ten stan dla dobra wszystkich istot, od samego początku.” Dopiero wówczas będziemy mogli powiedzieć, że jest to bodhiczitta, ponieważ podstawowy cel osiągnięcia stanu Buddhy to możliwość niesienia pożytku wszystkim istotom. Jeżeli takiego pragnienia w nas nie ma, wówczas osiągnięcie stanu Buddhy nie ma sensu. W takiej sytuacji wystarczająca będzie nirwana śrawaków i pratjekabuddhów. Oni osiągnęli doskonały pożytek dla samych siebie. A więc wszystko sprowadza się do tego, czy nasze nastawienie do wszystkich istot jest przepełnione miłością.
Mistrz Gampopa w swych pięknych i doskonałych mowach Dharmy nauczał, że przyczyną osiągnięcia stanu Buddhy jest bodhiczitta. A co jest przyczyną powstania w strumieniu umysłu bodhiczitty? Najpierw należy medytować nad współczuciem i ćwiczyć umysł w miłości, czyli pragnieniu, by wszystkie istoty były szczęśliwe. Kiedy umysł będzie w pełni przesiąknięty współczuciem i miłością, nie jest możliwe, aby bodhiczitta nie powstała.
Ozdoba sutr mówi:
Korzeń wyrasta z naturalnego współczucia, z głębi umysłu.
Kiedy w umyśle rozwiniemy autentyczną miłość, będziemy w stanie wytworzyć naturalne współczucie. To jedyny sposób rozwinięcia bodhiczitty.
Nie ma natomiast możliwości, abyśmy ją osiągnęli, jeżeli kierujemy się tylko własnym interesem. Pragnienie własnego pożytku jest przyczyną wszelkiego cierpienia.
Jeżeli brak jest miłości, współczucia i bodhiczitty, wówczas jakiekolwiek działania byśmy nie podejmowali nie przyniosą one pożytku innym istotom. Jeżeli nasz długoterminowy cel opiera się na interesie własnym i próbujemy pomagać innym, jest to jedynie mentalne zaangażowanie ukierunkowane na samego siebie. Chwalebny Czandrakirti stwierdza w Wejściu na środkową drogę:
Jedynie współczucie jest uznane jako nasiono przyszłych doskonałych żniw Buddhy.
Podlewaj je, a jego dojrzewanie przyniesie długotrwałą radość.
Dlatego wychwalam współczucie jako pierwsze.
Zamiast chwalić Buddhów i bodhisattwów wychwala on wielkie współczucie, gdyż jest ono jak nasiono. Podobnie, właściwości Buddhów i bodhisattwów rozwijają się dzięki współczuciu. Więc przypomina ono podlewanie rosnącego zboża. Mówiąc krótko: jeżeli pragniemy osiągnąć, spontanicznie i trwale, stan Buddhy, do momentu, gdy opustoszeje samsara, najpierw konieczne jest pragnienie powstania wielkiego współczucia.
Oczywiście łatwo powiedzieć. Ale jak je rozwinąć w ciele i strumieniu umysłu?
Wydaje się, że, gdy mówimy o rozwijaniu wiary, pradżni i współczucia, współczucie jest tak naprawdę dość trudne. Rozwinięcie pradżni jest nieco trudniejsze niż wzbudzenie w sobie wiary, a wzbudzenie współczucia jest trudniejsze niż rozwinięcie pradżni.
Współczucie powstaje w wyniku dostrzegania cierpienia istot. Gdy widzimy jak wszelkie istoty cierpią, rodzi się w nas współczucie. Nie ma nikogo, kto by nie doznawał cierpienia. Jest ono udziałem wszystkich istot, małych i dużych.
Jeżeli porzucimy dbałość o własny interes i skupimy się na cierpieniu innych, stopniowo będziemy w stanie rozwinąć współczucie. Mamy ku temu wiele okazji, wiele możliwości, aby wziąć odpowiedzialność, kiedy ktoś cierpi.
Pomyślmy o tym. Współczucie będzie w nas wzrastało stopniowo i rozwijało się w strumieniu umysłu.

