
Połączeni
26 listopada 2025
Wiosenne nauki 2025 – Pięćdziesiąt strof o guru – Dzień dziewiąty: Guru jako tożsamy z Wadżradharą
23 grudnia 20257 kwietnia 2025
Kolejnego dnia wiosennych nauk Jego Świątobliwość Siedemnasty Karmapa kontynuował omawianie Pięćdziesięciu strof o guru, posiłkując się głównie schematem przedstawionym przez Dzie Tsongkhapę w jego Komentarzu. Przypomniał, że mówimy o ośmiu punktach o tym, jak okazywać szacunek guru. Poprzednio omówiony został punkt pierwszy – składanie darów. Podczas tej sesji tematem będzie punkt drugi, czyli postrzeganie guru jako Buddhy.
Postrzeganie guru jako Buddhy
Mamy tutaj dwa dodatkowe tematy: 1. Faktyczne znaczenie oraz 2. Powstrzymywanie się od braku szacunku wobec cienia nauczyciela itd. Jego Świątobliwość zamierzał omówić oba te punkty.
W Ozdobie sutr mahajany Obrońca Maitreja mówi:
Służ duchowemu przyjacielowi szacunkiem,
Darami, posługą i praktyką.
Ten cytat idzie w parze z dzisiejszym tematem: służeniem duchowemu przyjacielowi poprzez okazywanie szacunku.
Stofa dwudziesta druga rdzennego tekstu mówi:
Dlatego uczniowie, którzy rozwinęli
współczucie, szczodrość, etyczną dyscyplinę czy cierpliwość,
nie powinni nigdy widzieć mistrza
jako odmiennego od Wadżradhary. (strofa dwudziesta druga)
Jego Świątobliwość wyjaśnił, że dla potrzeb niniejszych nauk korzystał z różnych przekładów: sanskrytu w oryginalnym tekście, tybetańskiego z Tengjuru, chińskiego z czasów dynastii Song oraz angielskiego naszego tłumacza Khenpo Davida Karmy Choephela.
W przytoczonej strofie uczniów cechują wartości współczucia i szczodrości. Pierwsze dwa wersy opisują cechy tychże uczniów.
Mowa jest tutaj o trzech właściwościach:
Uczniowie w naturalny sposób posiadają wielkie współczucie i postawę altruistyczną, pragną pomagać istotom, niewiele uwagi poświęcają rzeczom materialnym i są niezwykle szczodrzy – ofiarowują dary guru i obdarowują biednych i skrzywdzonych. A więc są hojni i składają wspaniałe dary.
Utrzymują ślubowania pratimokszy dotyczące porzucania [negatywności] i przynoszenia pożytku innym.
Przyjęli ślubowania bodhisattwy, by przynosić istotom pożytek. Mówiąc krótko, uczeń powinien wykazywać pragnienie osiągnięcia stanu Buddhy, zwłaszcza w obecnym życiu.
A więc uczniowie muszą mieć współczucie, być niezwykle szczodrzy i utrzymywać dyscyplinę.
Jeżeli uczeń posiada te właściwości, jest duża nadzieja, że kiedy będzie podążał za guru, będzie działał w zgodzie z Dharmą. Najważniejsze w byciu zgodnym z Dharmą to nigdy nie postrzegać swego guru jako różnego od bóstwa. O guru należy myśleć jako o bóstwie i tym bóstwem jest sam Buddha. Jest to bardzo ważne.
Z komentarza Dzie Tsongkhapy
Guru jest tutaj polem zbierania zasługi. Jest on tym samym, co wszyscy Buddhowie. Dlatego autentyczni uczniowie nie postrzegają wadżra-mistrza jako odrębnego od dzierżyciela wadżry, Wadżradhary. Są głęboko przekonani, że guru we własnej osobie jest Wadżradharą.
Autentyczni uczniowie, czyli wielcy uczniowie, mają współczujący umysł, podstawę mahajany. Posiadają szczodrość odrzucenia wszelkiego egoistycznego przywiązania do swych ciał, własności i dobrych uczynków. Są oddani istotom oraz kierują się dyscypliną utrzymywania ślubowań w sposób czysty. Cechuje ich również cierpliwość, pozwalająca im nie zniechęcać się, gdy istoty praktykują w niewłaściwy sposób lub gdy doświadczają trudności.
Odnosząc się do tego, Dzie Tsongkhapa mówił, jak postrzeganie guru jako Buddhy nie jest czymś, czego mogłaby nauczać zwyczajna osoba. Mówi o tym jednak wiele tekstów. Cytował w jak licznych tantrach mowa jest o postrzeganiu guru jako Buddhy: w siedemnastym rozdziale Tantry Guhjasamadży, w piętnastym Wadżra-kopuły (Wadżra Pandżara), czternastym Ozdoby Wadżrahrydai (Wadżrahrydajalamkaratantra), a także w trzydziestym drugim Wadżrakhandry. Mówią też o tym Cztery siedziby (Czatuhpiṭha).
Jako że nie ma czasu na omówienie wszystkich wymienionych tu tantr, Jego Świątobliwość stwierdził, że przytoczy niektóre.
W czasach Dzie Tsongkhapy cytowano głównie Nieprześcignioną tantrę. On sam przytaczał jednak też cytaty z dwóch tantr niższego poziomu, uważanych za główne tantry klasy czarja: Wyraźne Przebudzenie Wadżrapaniego oraz Tantrę abhiszeki Wadżrapaniego.
Następnie Jego Świątobliwość przytoczył fragment z Tantry abhiszeki Wadżrapaniego:
Panie tajemnic, w jaki sposób uczeń powinien postrzegać mistrza? Tak, jak postrzega Bhagawana Buddhę.
Ten cytat jasno pokazuje, że uczeń powinien postrzegać wadżra-mistrza jako rzeczywistego Buddhę w tej wspaniałej tantrze. Chociaż nie należy ona do nieprześcignionych tantr, większość Tybetańczyków uważa, że ta czarja-tantra, Tantra abhiszeki Wadżrapaniego, jest ważna, ponieważ jest przykładem na to, że niższe tantry również nauczają o postrzeganiu guru jako Buddhy.
Dzie Tsongkhapa cytował również siedemnasty rozdział Chwalebnej tantry Guhjasamadży, gdzie bodhisattwa mahasattwa Maitreja złożył prośbę u stóp wszystkich Buddhów i bodhisattwów, po czym zapytał Buddhę:
Bhagawanie, w jaki sposób powinni wszyscy Tathagatowie i bodhisattwowie postrzegać mistrza, który uzyskał abhiszekę tajemnej wadżry ciała, mowy i umysłu wszystkich Tathagatów, Guhjasamadży?
Dziecko szlachetnej rodziny, wszyscy Tathagatowie i bodhisattwowie postrzegają go jako bodhiczitta-wadżrę. Dlaczego? Mistrz jest tym samym, co bodhiczitta, nie można tych dwóch rozdzielić.
A więc Maitreja pyta: kiedy postrzega się mistrza, w jaki sposób wszyscy Buddhowie i bodhisattwowie rozpoznają guru? Odpowiedź brzmi: mistrz jest tym samym, co wadżra-bodhiczitta, a wadżra-bodhiczitta to po prostu inne określenie Wadżradhary.
W komentarzu Tsilupy do Guhjasamadży czytamy:
…nie można tych dwóch rozdzielić oznacza, że z dharmakai wadżra-bodhiczitty wyłania się sambhogakaja. Jako że jej przejawione formy są poza polem naszego postrzegania, przebywa w ich ciele, a więc… jest od nich nierozdzielna.
Ponieważ istoty nie są w stanie ujrzeć trzech kaj Buddhy ze względu na własne zaciemnienia, Buddha wchodzi w ciało wadżra-mistrza, aby oczyścić karmiczne zasłony innych. Jako zwykłe istoty nie możemy tak naprawdę ujrzeć Buddhy. Lecz kiedy wszyscy Buddhowie wchodzą w ciało wadżra-mistrza, wówczas przynoszą pożytek istotom. To powiedział Aczarja Tsilupa w swym komentarzu.
Dlaczego należy postrzegać ich jako nierozdzielnych od guru? Powodem jest wzbudzenie jednakowej wiary w Wadżradharę i w guru. Wiara powinna się ustabilizować w Wadżradharze, a nagromadzenia powinny zostać zebrane bez większych trudności, by móc szybko osiągnąć urzeczywistnienie. Taki jest cel według komentarza Szantipy do Guhjasamadży. Tak stwierdził Dzie Tsongkhapa.
Jego Świątobliwość zacytował również fragment z piętnastego rozdziału Wadżra-kopuły (Tantra Wadżra Pandżara). Cytat u Tsongkhapy (wzięty z Tengjuru) jest nieco różny od tego w Kangjurze. W Kangjurze czytamy:
Ten, którego nazywamy Wadżradharą,
przybiera postać wadżra-mistrza.
Jako że jego celem jest niesienie pożytku istotom
Pozostaje w swej zwyczajnej formie.
W tym miejscu Kangjur i Tengjur zgadzają się zasadniczo ze sobą, gdyż Wadżradhara przybiera postać guru, by nieść pożytek istotom.
Przemyślenia Jego Świątobliwości Karmapy
Samo tylko bycie guru, czy też mistrzem, jeszcze nie oznacza, że jest się Buddhą. Na przykład, Skrabnica mądrości omawia cztery rodzaje mistrzów:
Są to zasadniczo: zwykłe istoty, bodhisattwowie, nirmanakaje oraz sambhogakaje, w zależności od naszych czterech etapów.
Na początku naszej ścieżki podążamy przede wszystkim za guru, który jest zwykłą istotą. Gdy karmiczne zaciemnienia zostaną nieco oczyszczone, guru jest bodhisattwą na jednym z poziomów. Kiedy większość karmicznych splamień zostanie usunięta, podążamy za guru będącym bodhisattwą na wysokich poziomach. Na ścieżce widzenia duchowy przyjaciel jest faktycznym Buddhą nirmanakają. Na wysokich poziomach możemy podążąć za Buddhą sambhogakają. Takie są cztery rodzaje wadżra-mistrzów.
Ale niekoniecznie musi tak być. Nawet jeśli nasza karma nie jest jeszcze oczyszczona, możliwe jest, by opiekowała się nami emanacja Buddhy lub bodhisattwy. Wcale nie musi być tak, że gdy my jesteśmy zwykłą istotą, również nasz duchowy przyjaciel będzie zwyczajnym człowiekiem. Mówiąc o owym podziale na cztery rodzaje wadżra-mistrzów, pamiętajmy, że jest to pewnego rodzaju uogólnienie.
Cztery rodzaje duchowych przyjaciół wedle klasyfikacji mahajany są podobne również w tajemnej mantrze. Możemy skategoryzować guru jako zwykłych ludzi oraz istoty szlachetne, które osiągnęły jeden z poziomów. Jest tak, ponieważ guru tajemnej mantry nie musi koniecznie być Buddhą. Również zwykła osoba może otrzymać abhiszeki i być nauczycielem. Tantry nie mówią, że absolutnie musi być to Buddha.
Tajemna mantra również mówi o wielu właściwościach guru. Nie mówi jednak, że musi to być ktoś, kto osiągnął poziomy bodhisattwy, albo jest Buddhą. Możliwe jest, by guru był zwykłym człowiekiem. Jednak niezależnie od tego czy guru ze swej własnej perspektywy jest Buddhą czy nie, potencjalny uczeń musi mieć w niego nieskończoną wiarę i postrzegać go w czysty sposób. Jest to bardzo ważne.
Patrząc na tę kwestię z perspektywy ucznia: musi on mieć bezgraniczną wiarę i wielki, czysty pogląd na temat guru. Bardzo ważne jest, by wierzyć, iż jest on prawdziwym Buddhą. Jest tu kilka elementów do rozważenia:
Widzimy guru jako zwyczajne istoty, mogą jednak być oni emanacjami Buddhów i bodhisattwów, gdyż wielu w rzeczywistości faktycznie nimi jest.
Marpa z Lhodraku, wielki tłumacz, był uznawany za emanację bodhisattwy Samantabhadry lub Domby Heruki. Gdy na kogoś takiego patrzymy, zdaje się być zwyczajną istotą, ale faktycznie jest emanacją Buddhów i bodhisattwów. To jest możliwe.
Kiedy wchodzimy do jakiegoś klasztoru, na przykład do Rumteku, nie możemy kategorycznie stwierdzić, że nie ma tam emanacji Buddhów i bodhisattwów. Kiedy studiujemy oznaki, przypominamy sobie powody nie obserwowania tego, czego nie da się postrzegać. Nie możemy wskazać na kogoś i powiedzieć: to jest emanacja Buddhy lub bodhisattwy. Nie możemy też kategorycznie stwierdzić, że takich emanacji nie ma.
Podobnie, kiedy czytamy biografie indyjskich siddhów, wielu z nich osiągnęło najwyższe siddhi, ale by nieść pożytek różnym istotom, przybrali nawet najniższe formy odrodzenia. Na przykład, Saraha był sługą prostytutki. Tilopa był rybakiem łowiącym żywe ryby. Samo to, że pojawiają się w zwyczajnej postaci nie oznacza, że nie są Buddhami.
Wielu guru i uczonych w przeszłości mówiło, że kiedy przekazywali nauki, pisząc teksty, byli owładnięci lub błogosławieni przez bóstwa.
Kiedy Aczarja Gunaprabha pisał Sutry winai, Buddha wszedł w jego klatkę piersiową, owładając i błogosławiąc autora. Kiedy później pisał autokomentarz, nie otrzymał błogosławieństwa Buddhy, więc autokomentarz nie dorównał do końca jego zrozumieniu z czasu, gdy pisał Sutry winai. Nadal możemy więc mówić, że Sutry winai są słowami Buddhy, ponieważ Buddha pobłogosławił piszącego.
Nawet jeżeli guru nie jest faktycznym Buddhą, jest tym, który przekazuje nam abhiszeki, naucza nas Dharmy, ukazuje ścieżkę i prowadzi poza samsarę. Co do aktywności, jest jak Buddha. Słońce nie może spowodować ognia bezpośrednio. Dopiero, kiedy promienie słoneczne przepuścimy przez szkło powiększające, powstanie ogień. Kiedy mamy otrzymać aktywność Buddhy, musi przejść ona przez guru. Kiedy Buddha ogarnie guru, guru otrzymuje błogosławieństwa Buddhy. Z naszego punktu widzenia guru jest więc jak Buddha. Jako że nie mamy takiego szczęścia, nie możemy otrzymać abhiszek oraz instrukcji bezpośrednio od Buddhy.
Jako że nie mamy takiego szczęścia i takich zdolności, nawet gdyby Buddha pojawił się przed nami, nie bylibyśmy w stanie otrzymać od niego abhiszeki. Nawet gdyby niósł wazę, nie moglibyśmy jej przyjąć, gdyż nie mamy z Buddhą takiego związku. Jeśli Buddha pojawiłby się przed nami, nie widzielibyśmy go, nie słyszeli jego słów i nie spotkalibyśmy się z nim. Nie mamy takiej zdolności. Nie ma więc lepszego sposobu na spotkanie Buddhy, jak przez guru. Guru ukazuje nam metody Buddhy, a to czy jest osobą dobrą, czy złą, dla nas Buddha musiałby być taki, jak on. Innego sposobu nie ma.
Kiedy Mikjo Dordże napisał Kompletne nauki do mahamudry, pytał:
Jaka jest podstawa uznania kogoś za rdzennego guru?
Jaki jest powód nazywania go rdzennym guru?
Jak należy rozumieć guru?
Po pierwsze, należy zrozumieć kim jest wielki guru: jest to pierwszy guru, pierwszy pośród lamów i nie ma nikogo nad nim. To on ustanawia stabilną podstawę dla korzeni dobra, jest pierwszym, wobec którego odczuwamy wiarę. To jest nasz rdzenny guru.
Z naszego punktu widzenia jako zwyczajnych istot guru jest jednym z licznych guru i klejnotów w przestrzeni, lecz nasz guru jest tym o największej i najwyższej mądrości, miłości i mocy. W przestrzeni jest wiele klejnotów, lecz w porównaniu z innymi nauczycielami ten, który przynosi nam największy pożytek, jest guru o doskonałej mądrości, miłości i mocy.
Od niemającego początku czasu pojawiło się wielu Buddhów i wiele klejnotów, lecz nie byliśmy w stanie nawiązać z nimi dobrej relacji. Dzięki temu wspaniałemu guru możemy nawiązać pozytywną relację. A więc w porównaniu ze wszystkimi guru, jacy wypełniają przestrzeń, ten stoi znacznie wyżej od innych. Sami guru, jeżeli są pod względem swych właściwości zwykłymi istotami, nie mogą być porównywani z Buddhami. Lecz dla nas ich cechy i dobroć są znacznie większe. Dlatego mówimy: równy wszystkim Buddhom co do właściwości, lecz znacznie przewyższający Buddhów co do dobroci.
Żaden inny Buddha nie był w stanie przywieść nas na ścieżkę prowadzącą do wyzwolenia, a teraz osiągnęliśmy początek tej ścieżki. Dzięki naszemu guru, wadżra-mistrzowi i dzięki życzliwości naszego rdzennego guru. Jest on dla nas niezwykle dobry. Dawni mistrzowie kadam mówili: „Zwyczajni guru są jak ludzie dający nam pożywienie, gdy jesteśmy głodni.”
Czy szlachetni guru też tacy są? Nauczyciele znajdujący się na poziomach bodhisattwy to ci, którzy wreszcie dają nam pożywienie. Kiedy jesteśmy już całkiem syci, oni są jedynymi, którzy w końcu zaczynają dawać nam jedzenie. Tacy są guru na szlachetnych poziomach.
Gdy nasze żołądki są puste i prawie już umieramy z głodu, zwyczajni guru dają nam pożywienie. Gdy już mamy umrzeć z zimna, zwyczajni guru dają nam odzienie. Szlachetni guru dają nam jedzenie, kiedy już jesteśmy syci i jest to wielka życzliwość, jednak nie tak wielka, jak dobroć zwyczajnych guru, gdyż w tym momencie już jej tak naprawdę nie potrzebujemy. Kiedy docieramy do momentu, w którym możemy zobaczyć guru przebywających na szlachetnych poziomach, już dobrze sobie sami radzimy i już sami jesteśmy dość wysoko. Mistrzowie kadam mówią, że szlachetni guru są bardzo dobrzy, lecz nie aż tak życzliwi, jak zwyczajni guru.
W światowej tradycji ludzi życzliwie nam nastawionych osoby takie, jak nasi rodzice i nauczyciele, dający nam dobro, są jak klejnoty. Podobnie, guru jest tym, kto prowadzi nas na ścieżkę do stanu Buddhy w jednym życiu, w jednym ciele, nawet jeśli sam nie jest Buddhą. Nie ma szans, byśmy samodzielne odnaleźli Buddhę. Jeżeli udamy się na poszukiwanie Buddhy innego niż nasz guru, nie znajdziemy go. Dlatego należy postrzegać guru jako Buddhę.
Mając to na myśli, w swym tekście Mikjo Dordże wypowiedział następujące słowa dotyczące nierozdzielności wiatrów i stanów umysłu:
Nawet jeżeli guru jest zwyczajnym człowiekiem, kiedy wykonuje działania mające zainicjować uczniów, wówczas naprawdę przybywają wszyscy Buddhowie.
Z jednego punktu widzenia wyobrażamy sobie guru jako Buddhę, jidama. Wszyscy Buddhowie i bodhisattwowie, jidamy, wszystkie błogosławieństwa trzech wadżr ciała, mowy i umysłu wchodzą w guru. Kiedy uczeń przyjmuje abhiszekę, w naturalny sposób otrzymuje błogosławieństwa wszystkich Buddhów i bodhisattwów. Dlatego w tym momencie guru staje się faktycznym guru. Otrzymujemy aktywność guru przychodzącą przez guru, więc jesteśmy w stanie otrzymać przez niego wszelkie pożytki. Bez guru nie możemy otrzymać mocy aktywności Buddhy, ponieważ nie dotarliśmy jeszcze do takich zdolności, czy też takiego poziomu. Z naszej perspektywy guru jest bardziej życzliwy niż Buddhowie.
Następnie Mikjo Dordże przytacza wiele cytatów z tantr i indyjskich tekstów. Jeżeli postrzegamy wykwalifikowanego guru jako faktycznego Buddhę lub równego Buddzie, jeśli tak możemy go widzieć, jest to doskonałe.
Jak mówi Mikjo Dordże w Stu krótkich instrukcjach:
Kiedy rozwijamy w sobie oddanie, gdy rozwijamy ambicję, by składać prośby, wówczas otrzymujemy błogosławieństwa, by móc otrzymać najwyższe i zwyczajne siddhi, zgodnie ze stopniem naszego oddania i zanoszonych próśb.
Nie tylko prośby są ważne. Nie wystarczy myśleć: „Mój guru taki jest, ale musi być gdzieś jakiś Buddha, który jest jeszcze wspanialszy”. Jeżeli nie uważamy swego guru za najwspanialszego, nie otrzymamy zbyt wielu błogosławieństw.
Jeśli uważamy, że nie ma takiego Buddhy, który byłby wspanialszy od guru, jeżeli mamy takie przekonanie i pewność, wówczas możemy zanosić prośby każdą komórką naszego ciała. Przy takim entuzjazmie ciała, mowy i umysłu uzyskamy błogosławieństwa guru.
Nawet jeśli guru jest zwyczajną osobą, nie ma znaczenia, czy jest Buddhą, czy nirmanakają, najważniejsze jest, że posiada wszystkie kwalifikacje, a my mamy wiarę. Jest to wiara w to, że jesteśmy w stanie się rozwijać, co jest właśnie wynikiem wiary. Jest też oddanie. Tę wiarę jesteśmy w stanie rozwinąć, to ona prowadzi do oddania. Wówczas uzyskamy dobroć w postaci abhiszek, instrukcji i przekazów. Tym sposobem otrzymamy błogosławieństwa ciała, mowy i umysłu Buddhy.
Mikjo Dordże mówi w Stu instrukcjach:
Niektórzy sądzą, że kiedy mówimy, iż guru nie jest Buddhą, lecz wyobrażamy sobie, że nim jest, to jest to jedynie wyobrażenie, tylko uczucie. Ale guru nie jest wolny od narodzin, starzenia się i choroby, guru cierpi z powodu gorąca, zimna, głodu i pragnienia. Kiedy sprawy nie idą po jego myśli, może krzyczeć z bólu, narzekać i martwić się. Tylko człowiek tak robi, więc czy taki zwykły człowiek może rzeczywiście być Wadżradharą?
Wadżradhara to ktoś, kto nie doświadcza przyjemności i bólu, nie odczuwa głodu, zimna, pragnienia itd. Tak myślimy. Ten Wadżradhara nie potrzebuje doświadczać głodu i pragnienia, nie potrzebuje podlegać narodzinom, starzeniu się, chorobom i śmierci. Taki Wadżradhara nie narzeka, kiedy sprawy układają się niepomyślnie. Uważamy więc, że nie ma możliwości, by taki był. Wadżradhara musi spełniać nasze oczekiwania. Ale księga Wadżradhary mówi: „W ostatnim pięćsetletnim okresie sam pojawię się pod postacią nauczyciela. Myślcie, że to jestem ja i rozwińcie wobec mnie szacunek.”
Jeśli się dobrze przyjrzymy tej sytuacji, zobaczymy, że guru może wydawać się być zwykłym człowiekiem, lecz posiada błogosławieństwo ciała, mowy i umysłu Wadżradhary. Dlatego uczniowie mogą otrzymać błogosławieństwa Wadżradhary i mogą być obdarzeni osiągnięciami.
Dlatego właśnie nie istnieje wspanialszy korzeń dobra niż przynoszenie radości guru.
Powiedzieliśmy już wiele podobnych rzeczy, więc nie ma potrzeby, by mówić tu je wszystkie. Zanim będziemy podążać za guru, należy sprawdzić, czy posiada on wszystkie właściwości. Powinniśmy to zbadać. Nie możemy podążać za pierwszym lepszym guru. A kiedy już za guru podążamy, nawet jeśli ujrzymy jakieś wady, nie powinniśmy tracić wiary, narzekać, czy go krytykować.
Mistrzowie kadam mówili: „Jeżeli będziemy podążać za guru, lecz wpierw go nie sprawdzimy, będzie to przypominało małżeństwo.”
Jego Świątobliwość dodał, że zawieranie małżeństwa dzisiaj nie jest tym samym, co w przeszłości, kiedy było na całe życie:
Jeśli weźmiemy ślub jednego roku, później rozchodzimy się i w kolejnym roku znajdujemy sobie kogoś innego. Kiedy udajemy się do guru, tak to nie wygląda. Nie pozostajemy z guru przez krótki czas, a potem myślimy sobie: „O, tamten jest lepszy” i znajdujemy sobie nowego.
To nie jest dobre. Jeżeli rozczarujemy jednego guru, rozczarujemy wszystkich guru. Nawet jeśli guru nie jest dobry, należy szanować go jako rzeczywistego Buddhę. Nawet kiedy guru jest zły, nie powinniśmy okazywać mu lekceważenia. Jeśli nie będziemy mu okazywać szacunku, to niezależnie od tego, jak bardzo będziemy szanować później dobrego guru, nie uda nam się otrzymać szacunku, gdyż złamaliśmy samaja. Jakiekolwiek otrzymamy później instrukcje, nie otrzymamy błogosławieństw i nie rozwiniemy doświadczenia i urzeczywistnienia. Należy więc być bardzo ostrożnym. Najważniejsze są tu błogosławieństwa. Uczynienie z nich ścieżki jest podstawą.
Jego Świątobliwość odniósł się do Doskonałych nauk Dharmy Gampopy:
Gampopa nauczał, że na ścieżce sutr przyjmowanie błogosławieństw jest ścieżką. Niektórzy mówią, że jest to uczynienie ścieżki z postrzegania. Lecz Gampopa zauważał, że tantra przyjmuje błogosławieństwa, mahamudrę i postrzeganie jako ścieżkę. A więc w tradycji tajemnej mantry błogosławieństwa są niezwykle ważne. Początkiem błogosławieństw jest guru, to od niego je otrzymujemy, on jest ich źródłem. Guru jest miejscem powstania błogosławieństw. Obiektem naszej wiary i oddania musi być guru. Miejsce, z którego wszystko wychodzi, do którego idziemy – wszystko sprowadza się do guru.
Owszem, możliwe jest otrzymanie jakichś błogosławieństw bez guru. Lecz jeśli złamaliśmy samaja, rozgniewaliśmy guru lub nie okazaliśmy mu szacunku, wówczas otrzymanie błogosławieństw jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. Niezależnie od tego, ile błogosławieństw otrzymujemy od Buddhów i bodhisattwów, otrzymujemy je poprzez guru. W pierwszej kolejności należy więc mieć czystą wiarę w guru. Bez wiary nie możemy otrzymać błogosławieństw, gdyż bramą, przez którą one płyną, jest wiara.
W przeszłości był pewien mistrz kadam, który nauczał. Jego uczeń poprosił: „Przekaż mi błogosławieństwa.” Guru odparł: „Najpierw daj mi wiarę. Jeśli mam cię pobłogosławić, musisz we mnie wierzyć. Jeśli ty nie masz wiary, to ja nie mogę dać ci błogosławieństw.” A więc im większa jest nasza wiara, tym wspanialsze błogosławieństwa uzyskamy.
Jak mówił Gampopa: „Wiadomym jest, że im większe oddanie, tym większe płyną błogosławieństwa. Jeśli nasza czujność jest doskonała, otrzymamy najwspanialsze błogosławieństwa. Jeżeli nasze oddanie jest średnie, to i nasza medytacja będzie średniej jakości, podobnie jak błogosławieństwa. Niskie oddanie skutkuje niskiej jakości medytacją i niewielkim błogosławieństwem.” Tak wyjaśnia się wiarę w stosunku do guru.
W biografii Tsurphu Dziamjanga Cienmo znajdujemy historię o pewnym uczniu Trzeciego Karmapy Deszina Sziekpy:
Uczeń Thrimkang Lotsała Sonam Gjatso podróżował przez Kham, gdzie było wielu uczniów Karmapy, aby zebrać dary. Wiedział, że aby nauczać, potrzebuje błogosławieństwa linii karma kamtsang, więc udał się do Tsurphu, by odwiedzić Tsurphu Dziamjanga Cienmo. Po przybyciu został serdecznie powitany i obaj złożyli sobie pokłony. Gdy usiedli, siedzieli na tym samym poziomie. Jedli wspólne posiłki i ogólnie gość był bardzo serdecznie przyjęty, lecz nie otrzymał żadnych nauk. Odbyli rozmowy na temat Dharmy. Tsurphu Dziamjang Cienmo był niezwykle uczony.
Lecz po miesiącu Thrimkang Lotsawa zaczął o tym myśleć. Tsurphu Dziamjang Cienmo okazywał mu wielki szacunek, lecz nie przekazywał mu nauk. Codziennie odbywali rozmowy i Thrimkang Lotsała pomyślał: „Jestem przez niego bardzo szanowany, ale nie naucza mnie Dharmy.”
Thrimkang Lotsała pomyślał: „Mam zbyt wielką dumę i wygórowany pogląd, aby właściwie słuchać Dharmy.” Nie rozwinął wiary i pomyślał o swym duchowym przyjacielu. Zrozumiał, że dotąd traktował Dharmę jak przedmiot, majątek do zdobycia. Nie myślał o Dharmie jako o Dharmie, więc nie był w stanie rozwinąć w sobie wiary i przez to nie był odpowiednim naczyniem. Nie rozwinął postrzegania duchowego przyjaciela jako Buddhy, lecz widział go po prostu jako przyjaciela, zwykłą istotę. Kiedy zorientował się, że nie jest odpowiednim naczyniem dla nauk, bardzo się zasmucił i uronił wiele łez.
Gdy to uczucie pojawiło się, zrozumiał, że Tsurphu Dziamjang Cienmo jest tożsamy z Buddhą. Zanosił więc gorące prośby. Następnego ranka, bardzo wcześnie, został poproszony na spotkanie z Tsurphu Dziamjangiem Cienmo.
Kiedy dotarł na spotkanie, wszystko było inaczej. Tsurphu Dziamjang Cienmo siedział na tronie. Nie wstał i nie złożył pokłonów. Udzielił jedynie błogosławieństwa gestem dłoni. Poprzednio witali się, stykając czołami. Przed Thrimkangiem Lotsałą rozłożony był mały dywanik.
Dziamjang Cienmo rzekł: „Tak, usiądź tu, proszę. Ktoś, kto poszukuje Dharmy tak powinien postępować.”
I natychmiast Dziamjang Cienmo przekazał nauki o głębokim wewnętrznym znaczeniu, a także o sześciu granicach i czterech ilościach. Thrimkang Lotsała poczynił notatki, które wciąż możemy przeczytać w jego komentarzu. Otrzymał je jako instrukcje, więc rozwinął niezwykłą wiarę w Dziamjanga Cienmo. Dlatego wiara jest tak bardzo ważna.
Im większa wiara, tym jest lepsza. Jest jeszcze i inna historia.
Phagmodrupa Dordże Gjalpo i gesze Sziang Sumthokpa byli z początku przyjaciółmi w Dharmie, lecz po pewnym czasie gesze Sziang Sumthokpa został starszym uczniem Phagmodrupy Dordże Gjalpo.
Gampopa był wówczas bardzo dobrze znany, więc Phagmodrupa zapragnął go poznać. Gesze Sziang powiedział zatem: „Jeżeli chcesz udać się do Gampopy, to chodźmy. Ja też chcę go zobaczyć i pokłonić się przed nim.” Jako że byli przyjaciółmi, wyruszyli razem. Gesze Sziang Samthokpa był bardzo bogaty i przyniósł wiele darów i zaopatrzenia, by je ofiarować w klasztorze Dakhla Gampo. Gdy tam przybyli, Gampopa nie czuł się najlepiej, więc nie mogli się z nim zobaczyć przez czterdzieści dni.
W owym czasie uczniowie Gampopy budowali stupę jako ofiarowanie długiego życia dla niego. Więc Phagmodrupa dołączył do prac i nosił ziemię tam i z powrotem. Kiedy Gampopa wyzdrowiał, zostali do niego natychmiast wezwani i udali się na spotkanie.
Phagmodrupa pomyślał: „Gampopa nie przekaże mi Dharmy, bo nie mam nic do zaoferowania.” Uważał, że jest winny, więc zwrócił się do swego przyjaciela: „Gampopa nie przekaże mi nauk, bo nie mam żadnego daru. Więc jeśli pójdziemy tam razem, to i tobie może nie udzielić nauk. Powinniśmy iść oddzielnie.” Jednak gesze Sziang Sumthokpa nic nie powiedział, więc udali się razem. Na początku audiencji gesze Sziang ofiarował Gampopie wielki turkus, jak twierdzą niektóre opisy, rozmiarów gołębia. Powiedział przy tym: „Ten dar jest w imieniu Phagmodrupy.” Następnie ofiarował wiele jedwabi i brokatów. Wspólnie wypili herbatę i rozmawiali.
Phagmodrupa bardzo się martwił, że nie otrzyma nauk, lecz Gampopa powiedział im obu, aby wrócili następnego dnia na śniadanie i po nauki.
Po spotkaniu dwaj przyjaciele rozmawiali o tym, co się wydarzyło. Chociaż Gampopa miał swoją własną filiżankę, asystenci poczęstowali ich herbatą z osobistego czajnika mistrza, co było dla nich niespodzianką. Szczególnie gesze Sziang uważał, że było to pogwałcenie etykiety.
Phagmodrupa zapytał: „Kiedy zobaczyłeś guru Gampopę, co o nim pomyślałeś?”
Wydał mi się niezwykle uczony oraz jawił jako dobry i pełen zalet człowiek.
Phagmodrupa odparł: „Kiedy ja go zobaczyłem, było zupełnie inaczej. Myślę, że to było, jak ujrzenie samego Buddhy.”
Następnego ranka mieli zobaczyć go ponownie, lecz Phagmodrupa tak bardzo pragnął tego spotkania, że nie spał dobrze. Leżał, oczekując świtu. Wczesnym rankiem wstał i powiedział: „Musimy już iść, wstawaj gesze.”
Gesze również wstał, ponieważ drogocenny nauczyciel powiedział, by byli wcześnie. Gesze Sziang Sumthokpa stwierdził: „Ci jogini mają jakieś problemy.” Uważał, że uczniowie Gampopy nie wiedzieli, jak należy pewne czynności wykonywać, ponieważ podali im herbatę poprzedniego dnia w taki, a nie inny sposób. Miał krytyczną opinię o Gampopie. Uznał, że Gampopa do końca nie wie, jak pewne rzeczy się robi.
Phagmodrupa odrzekł: „Ale oni chcieli nam pomóc. Było to dla nas korzystne. Zrobili to, byśmy mogli otrzymać błogosławieństwa. Nie ma tu o czym rozmyślać. Powinniśmy iść.”
Dopiero wtedy gesze Sziang Sumthokpa zgodził się pójść razem z nim.
Dzięki ich współzależnym związkom Phagmodrupa prowadził później działania tak rozległe, jak przestrzeń, gdyż był jednym z największych uczniów Gampopy. Natomiast gesze Sziang został starszym uczniem Phagmodrupy, a poza tym nie prowadził szczególnej aktywności.
Jeżeli mamy jedynie średnie działanie, kiedy nasza aktywność wzrasta, wówczas również wzrasta nasza wiara. Na przykład, kiedy otrzymujemy tę tradycję, w której faktycznie widzimy ścieżki i poziomy, a Buddhę widzimy jako Buddhę.
Gampopa miał ogromną wiarę w Milarepę zanim go poznał. A kiedy już go spotkał, oczywiście jego wiara wzrosła jeszcze bardziej.
Lecz kiedy Gampopa miał już odejść, Milarepa przepowiedział: „W przyszłości, pewnego dnia osiągniesz najwyższe urzeczywistnienie. Nie takie, jak posiadasz obecnie. Wówczas rozwiniesz również pewność, że widząc mnie, tego starego człowieka, widziałeś prawdziwego Buddhę.”
Póżniej, gdy Gampopa praktykował w takich miejscach, jak Olka, urzeczywistnił naturę umysłu. I wtedy pojawiła się wiara, że jego guru był faktycznym Buddhą. Poprzednio miał wielką wiarę, ale, jak to powiedział wcześniej Milarepa, guru był prawdziwą dharmakają. Gampopa pomyślał sobie: „Dawniej postrzegałem go jako wielkiego mahasiddhę. Nie było to w porządku.”
Jego Świątobliwość stwierdził: „Powinniśmy myśleć o guru jako o faktycznej dharmakai. Kiedy Gampopa otrzymał dharmakaję, naprawdę zrozumiał, że guru jest również naturą Dharmy, dharmakają. O tym mówi ta historia.”
Znamy też historię Gotsangpy. Jego guru był Drogon Tsampa Gjare. Gotsangpa dawniej uważał, że Drogon Tsampa Gjare musi być bodhisattwą na dziesiątym poziomie. Taka była jego pierwsza refleksja, lecz natychmiast skarcił samego siebie:
Guru, który wskazuje mój własny umysł, prawdziwą naturę Dharmy: czy sądzisz, że to jest dharmakaja? Myślę, że nikt inny tak nie sądzi. On jest autentycznym guru. Myślenie, że guru jest bodhisattwą na dziesiątym poziomie, nie jest prawdziwym oddaniem. Myślenie, że jest Buddhą, jest prawdziwym oddaniem. Kiedy raz pomyślałem, że mój guru Ciedzie Repa jest bodhisattwą na dziesiątym poziomie, on natychmiast mnie skarcił, mówiąc: „Tylko guru, który jest Buddhą, ukazuje twój prawdziwy umysł.” Od tamtej pory nie brakowało mi wiary, że był rzeczywistym guru.
Od tamtej pory Gotsangpa nie miał wątpliwości co do Buddhy. Sądzenie, jak choćby wielki Gotsangpa, że guru jest bodhisattwą na dziesiątym poziomie, nie jest autentycznym oddaniem. Uważanie go za faktycznego Buddhę to prawdziwe oddanie. I to dostrzegł Gotsangpa.
Zapomnijcie o myśleniu o guru jako o Buddzie, czy nawet o bodhisattwie na dziesiątym poziomie! Nam trudno jest uważać go nawet za autentycznego guru. Za sprawą zaciemnień i negatywnej karmy, samo to, że postrzegamy guru jako człowieka, a nie na przykład psa lub osła, już jest pozytywne. Jak więc możemy rozwinąć wiarę i czystą wizję, by widzieć guru jako rzeczywistego Buddhę?
Kilka dodatkowych przemyśleń
Pewnego razu Dromtonpa zapytał Atiśę: „Wielu ludzi w Tybecie praktykuje medytację, ale niewielu rozwija najwyższe właściwości. Dlaczego tak jest?”
Atiśa odparł:
Wszystkie właściwości mahajany, jakie rozwijamy, wielkie lub mniejsze, pojawiają się dzięki guru. Wy, Tybetańczycy, myślicie o guru tylko jako o zwyczajnej osobie. Jak więc moglibyście rozwinąć nadzwyczajne właściwości?
Nauczyciele przeszłości mówili, że jeśli brak jest nam oddania dla guru, nie otrzymamy błogosławieństw. Wiara i oddanie dla guru są konieczne. Należy uważać guru za Buddhę. Jeżeli będziemy postrzegać guru jako Buddhę, otrzymamy błogosławieństwa Buddhy. Jeśli będziemy o nim myśleć jako o bodhisattwie, otrzymamy błogosławieństwa bodhisattwy. Jeżeli będziemy postrzegać go jako zwykłego człowieka, nie uzyskamy praktycznie żadnych błogosławieństw.
Mamy wiele tekstowych i logicznych dowodów na to, że guru jest tym samym, co Buddha, że jest autentycznym Buddhą. Lecz jeżeli w to nie wierzymy, to nawet tysiące dowodów nie zdadzą się na wiele.
Kiedy mówimy, że guru i Buddha są tym samym, to jaki jest ten Buddha, z którym tożsamy jest guru? Nad tym należy się zastanowić. Każdy ma na to jakiś pomysł. Czy jest to najwspanialszy człowiek, jakiego znamy? A może ktoś o najczystszym etycznym postępowaniu? Czy też może ktoś, kto posiada absolutnie wszystkie dobre właściwości? Poziom postrzegania różni się w zależności od osoby.
Niektórzy mają bardzo niskie oczekiwania. Inni z kolei mają skomplikowane potrzeby i pragnienia, wysoki poziom, trudny do osiągnięcia.
Mamy pewne tendencje, aby myśleć o Buddzie jako o super człowieku, lub jak o bogu. Kiedy myślimy o Dzioło z Lhasy, wyobrażamy sobie, że wstaje i przychodzi do nas z nieba. Mówiąc o Buddzie, traktujemy historię jego życia jako mit. Nie myślimy wówczas o ludzkiej historii. Ale przecież Buddha był postacią historyczną, która żyła w Indiach ponad dwa i pół tysiąca lat temu. Był człowiekiem, uczestnikiem historii. Nie był bogiem. Gdy się urodził, wyszedł z łona matki, w którym spędził osiem lub dziewięć miesięcy. Jak my wszyscy, czyż nie? Gdy chciał nauczyć się czytać i pisać, musiał uczyć się liter od początku. Musiał jeść, musiał chodzić do toalety. Nocą musiał spać. Bywał chory. Zestarzał się, odszedł w nirwanę. To ostatnie określenie wyraża szacunek. Ale po prostu umarł. Był istotą doświadczającą przyjemności i cierpienia. A więc, gdy spojrzymy na niego, zobaczymy po prostu człowieka. Czy tak nie jest?
Tym, co odróżniało go od innych ludzi, był fakt, że osiągnął stan Buddhy. Przebudził się z samsary. To sprawia, że był inny. Ale gdy mówimy, że przebudził się do stanu Buddhy, to nie znaczy, że nagle wyrosły mu trzy głowy i sześć ramion. Przecież stanie się Buddhą nie polega na uzyskaniu dodatkowych głów czy kończyn.
Nie o to nam chodzi. Czasami mówimy o trzecim oku pośrodku czoła. Ale przecież żadne dodatkowe oko nam tam nie wyrasta. Nie mówimy tu o pojawieniu się dodatkowego organu w postaci trzeciego oka. A więc kiedy stajemy się Buddhą, nie wykształcamy kolejnego oka.
Przebudzenie do stanu Buddhy oznacza urzeczywistnienie prawdziwej natury zjawisk. Wówczas rozumiemy czym jest ścieżka do osiągnięcia wyzwolenia i wszechwiedzy. To wiedza o tym jak nauczać tej ścieżki. Oznacza to, że jesteśmy kimś, kto bezbłędnie może ją przekazywać. Bycie Buddhą oznacza, że weszliśmy na bardzo wysoki poziom doświadczenia i urzeczywistnienia. Dlatego kogoś takiego nazywamy Buddhą.
Nie chodzi o stanie się jakimś super człowiekiem czy bogiem. Nie to oznacza ten stan. Kiedy mówimy „przebudził się do stanu Buddhy”, chodzi nam o to, że nastąpiło ogromne ubogacenie wewnętrznych właściwości. Zewnętrzna ludzka postać nie uległa żadnej zmianie. Jeżeli byśmy patrzyli na niego tylko z zewnątrz, trudno byłoby nam nawet powiedzieć czy jest Buddhą.
Na przykład, w przyszłości naukowcy być może wymyślą wehikuł czasu, który pozwoli nam przenieść się w przeszłość do czasów Buddhy. Musielibyśmy znaleźć Buddhę samodzielnie, prawda? Myślę, że pewnie byśmy go nie znaleźli. Nie byłoby to wcale łatwe. A nawet gdybyśmy go znaleźli, nie rozpoznalibyśmy go jako Buddhę. Dlaczego? Ponieważ nikt z nas nigdy nie spotkał Buddhy.
Jeszcze ważniejsze jest to, jak myślimy o Buddzie. Nie uważamy go za zwyczajnego człowieka. Sądzimy, że musi być inny, musi być kimś wyjątkowym. Gdybyśmy poszli do drzewa bodhi, ujrzelibyśmy normalnego człowieka, który jest Buddhą. Nie uwierzylibyśmy. To nie może być Buddha! Buddha powinien promieniować światłem, mieć aureolę nad głową. Musi być wielkiej postury. Rozglądalibyśmy się wokoło, lecz nie znaleźlibyśmy Buddhy. Nie interesowałaby nas zwyczajna osoba stojąca tuż przed nami.
A więc istnieje ogromna przepaść między tym, jak wyobrażamy sobie Buddhę i faktycznym Buddhą. Poza tym, w jego czasach w Indiach było mnóstwo praktykujących, którzy siedzieli na matach. Gdybyśmy się rozejrzeli wokół, wielu wyglądało jak Buddha. Cały kraj był ich pełen. Więc zastanawialibyśmy się: „Który z nich to prawdziwy Buddha?” Nie ma szans, byśmy go odnaleźli.
Myślę, że byłoby to dla nas trudne. Należy zrozumieć, że Buddha Śakjamuni pojawił się na tym świecie w ludzkiej postaci. Jeśli to sobie uzmysłowimy, sądzę, że zrozumiemy dlaczego guru może być Buddhą.
Kiedy mówimy o duchowym przyjacielu czy guru, o jego wyglądzie zewnętrznym, powinniśmy zrozumieć, że nie mówimy o wyglądzie zewnętrznym drugiego człowieka. To nie o to chodzi, gdy mówimy o duchowym przyjacielu czy guru. Tu chodzi o kogoś, kto uczy nas autentycznej Dharmy i podnosi nasz umysł na wyższy poziom.
Słowo „Buddha” nie opisuje zewnętrznej postaci. Odnosi się ono do wewnętrznych właściwości. Zrozumienie czym jest Klejnot Buddhy to rozpoznanie kogoś, kto naucza uczniów bezbłędnej ścieżki. Na tym polega najważniejsza aktywność Klejnotu Buddhy.
Dlatego nazywamy Buddhę Śakjamuniego naszym nauczycielem, ponieważ to on naucza nas ścieżki. On pierwszy nauczał nas ścieżki, więc to on jest nauczycielem. Również guru jest autentyczny. Guru naucza ścieżki bezbłędnie, jak Buddha. Jest w stanie uczyć nas jej indywidualnie. Guru wykonuje aktywność Buddhy, jak sam Buddha.
Jeżeli guru posiada linię przekazu, Dharma, której naucza, była przekazywana od samego Buddhy Śakjamuniego, przez jednego guru kolejnemu. Praktykowało ją wiele wielkich istot, aż do naszego rdzennego guru.
Dharma, którą otrzymujemy od rdzennego guru i Dharma od Buddhy Śakjamuniego niczym się nie różnią. Nauczają tego samego. Nie ma między nimi żadnej różnicy. Jeżeli w ten sposób o tym myślimy, to wcale nie jest aroganckie mówienie, że wszyscy nauczyciele przekazujący Dharmę swym uczniom są jak Buddhowie. Nie przeczy to rzeczywistości. Przeciwnie, dokładnie opisuje jak rzeczy się mają.
Nie traktujmy więc nauczyciela jak zwyczajną osobę. Jest to bowiem duchowy przyjaciel, który naucza nas Dharmy i pomaga jej wznieść się w naszym umyśle na wyższy poziom. Sam nauczyciel Wadżradhara powiedział to, co już poprzednio zostało tu zacytowane: „W przyszłych zdegenerowanych czasach pojawię się jako nauczyciel.” Powiedział, że w epoce degeneracji ludzie pragnący Dharmy nie będą w stanie spotkać jego, Wadżradhary. Ale to nie znaczy, że mają sądzić, iż nie mogą spotkać i praktykować Dharmy. Chociaż wydaje się, że ja odszedłem – mówi Wadżradhara – zawsze wykonuję aktywność przekazywania Dharmy.
Jeśli urodziłeś się w zdegenerowanych czasach, ale pragniesz wejść w moje nauki, wówczas stanę się twoim nauczycielem i przekażę ci Dharmę odpowiednią do twojego poziomu oddania.
Możemy mieć jeszcze inną wątpliwość: jeżeli postrzegamy guru jako Buddhę, może to oznaczać, że przekazuje nam on tajemną mantrę, a ona nie jest buddyzmem. Jest czymś, czego w buddyzmie nie uznaje się za uniwersalne. Ale to również nie jest prawdą.
Kiedy na przykład mówimy o wspaniałej winai, opisujemy aktywność utożsamianą z nauczycielami, a osoby, które z nimi przebywają, powinny myśleć o khenpo jako o guru. Powinny mu służyć, wstawać, kiedy wchodzi, szybko chodzić, okazywać szacunek.
Winaja mówi, że khenpo należy postrzegać jako Nauczyciela (Bhagawana Buddhę). Podobnie, pośród sutr mahajany znajduje się Sutra o dziesięciu Dharmach, która mówi: „Jest wolny od zdeprawowania ciała, mowy i umysłu, więc wzbudź w sobie myśl, że opat jest Nauczycielem.”
Także Sutra złotego światła stwierdza: „Myśl o połączeniu Nauczyciel-Dharma jako o wielkim Nauczycielu.” Sutra pytań Narajana, znana też jako szlachetna sutra mahajany pt. Samadhi obejmujące wszystkie zasługi, mówi, że o Dharmie należy myśleć, jak o lekarstwie, a o opacie i mistrzu, jak o Nauczycielu. Dlatego, oczywiście uogólniając, mówimy, że sutry stwierdzają:
Guru powinien być postrzegany jako Buddha. Śastry dodają, że guru należy widzieć jako faktycznego Buddhę. Czy mówimy po prostu o Buddzie, czy dodajemy, że ma to być faktyczny Buddha, w ten sposób wizualizujemy nauczyciela. Potrzebna jest tu wiara i głębokie przekonanie. Bez nich, nawet gdyby Buddha osobiście do nas przyszedł, nie rozpoznalibyśmy go.
Buddha żył przez około osiemdziesiąt lat. W tym czasie wielu ludzi rozwinęło wiarę i przekonanie. Liczni podążali za nim i osiągnęli wyzwolenie. Takich ludzi było bardzo dużo. Ale byli też ludzie, którzy nie wierzyli w niego, nie uważali, że jest kimś wartościowym, a nawet nie przejawiali żadnego zainteresowania jego słowami. Dodatkowo był jeszcze Dewadatta. Nie był on byle kim, lecz kuzynem Buddhy. Dewadatta odczuwał wobec Buddhy wielką zazdrość, która doprowadziła go do nienawiści. Próbował więc kilkakrotnie zgładzić Buddhę. A więc i tacy ludzie się zdarzali. Nawet jeżeli Buddha jest doskonały, są osoby, które nawiązują z nim pozytywne relacje, złe relacje, bądź nie mają żadnego związku.
Tak więc ludzie dzielą się na różne typy. To nie jest tak, że Buddha po prostu jest. To jeszcze nie oznacza, że wszyscy będą w niego wierzyć. Żadne nauki nie mówią, że koniecznie osiągniemy wyzwolenie. Z naszego punktu widzenia najważniejsza jest wiara i przekonanie. Wiara i przekonanie co do guru oraz co do Nauczyciela (Buddhy) są tak samo ważne. Są nieraz ważniejsze od samych nauk.
Jest pewna opowieść, która to ilustruje. Mówi o wydarzeniach z dawnych czasów, kiedy dwoje ludzi udało się na pielgrzymkę wokół góry Tsari. Ta góra jest bardzo ważnym, świętym miejscem dla kagjupów. W rejonie, gdzie mieści się góra, mieszkała pewna stara kobieta. Kiedy usłyszała, że wybierają się na pielgrzymkę, spotkała ich i zapytała: „Czy to prawda, że udajecie się do Tsari?”
Oni odparli: „Tak, to prawda.”
Staruszka była bardzo szczęśliwa: „A więc moje życzenie się spełni. Tsari jest daleko stąd, więc potrzebne będą wam zapasy na drogę.” Dała im więc pełną torbę tsampy i pełną torbę dmuchanej pszenicy. Następnie powiedziała: „Idźcie teraz do Tsari, na szczyt Dakpa Szieri – Czystej Kryształowej Góry. Przynieście mi stamtąd kawałek skały i kamień, jako wsparcie dla mojej praktyki. Słyszałam, że Tsari jest mandalą Czakrasamwary, więc jeśli będę mogła mieć kamień stamtąd, będę mogła praktykować.”
Oni odparli: „Och, to bardzo proste zadanie. Oczywiście zrobimy to.”
I odeszli. Udali się do Tsari, okrążyli górę i… zapomnieli zabrać z niej kamień.
Kiedy byli w drodze powrotnej, stara kobieta wiedziała, że już powinien nastać czas ich powrotu, więc wypatrywała ich.
Kiedy ona oczekiwała ich powrotu, oni z góry dojrzeli ją i natychmiast przypomnieli sobie o kamieniu. „Co teraz zrobimy? Co powinniśmy zrobić? Mieliśmy przynieść stamtąd po prostu kawałek czarnej skały.”
Przeszli więc w miejsce, gdzie stara kobieta nie mogła ich dojrzeć, znaleźli czarny kamień, obwiązali go khatakiem i udawali, że ma jakąś wartość. Włożyli go pod płaszcz i poszli do staruszki.
Kiedy przybyli na miejsce, zapytała: „Jak się macie? Czy mieliście jakieś problemy?” Wysłuchała ich opowieści, po czym spytała: „No i na pewno przynieśliście mój kamień.”
Odpowiedzieli: „Oczywiście! Bardzo uważaliśmy, żeby nie zapomnieć.” Stwierdzili, że zabrali kamień dokładnie sprzed Czystej Kryształowej Góry i wręczyli go kobiecie. Pomyśleli sobie: „Ach, ta stara kobieta! Jest wiele naiwnych staruszek, jak ona. Nawet w dzisiejszych czasach.”
Na to ona odparła: „Och, ten czarny kamień naprawdę musi pochodzić z tego świętego miejsca, to jest jidam.”
Umieściła go nad poduszką, zrobiła tam półkę, położyła na niej kamień i składała mu dary. Każdego dnia ofiarowała wodę i lampki, a także wszystko, co jadła i piła. Rano i wieczorem robiła sto pokłonów i zanosiła prośby. Wkrótce kamień zmienił się w wizerunek Wadżrawarahi, spontanicznie. A wiara staruszki wzmocniła się jeszcze bardziej.
Oczywiście w ten sposób rozwija się nasza wiara. Ona zanosiła prośby, jak mniszka, a wówczas kamień zaczął wytwarzać liczne relikwie. Kiedy staruszka zmarła, pojawiło się mnóstwo cudownych znaków, jak gdyby udała się do Keczari. Na tym kończy się ta opowieść.
Dlatego tak ważne jest zaufanie. Wiara i zaufanie muszą być nieskażone, szczere, czyste. Jeżeli nie mamy czystej wiary i przekonania, nie przyniesie nam to niczego dobrego. Dzisiaj wielu ludzi przechodzi przez bramy Dharmy i nie znajduje autentycznego nauczyciela. Spotykają natomiast wielu fałszywych guru. Zdarza się to bardzo często. Jednym z czynników jest tu brak czystej motywacji. Uczeń nie posiada stabilnej intencji, by praktykować prawdziwą Dharmę.
Karmapa Dusum Khjenpa powiedział: „Lustrem ucznia jest guru.”
Guru pojawia się zgodnie z naszymi pragnieniami i wyobrażeniami. Jeżeli jesteśmy przywiązani do wyglądu zewnętrznego, wówczas, jeżeli będziemy poszukiwać, jest możliwe, że znajdziemy guru o pięknym wyglądzie. Tego szukamy i to znajdziemy. Niektórzy sądzą, że powinni znaleźć sobie guru, który będzie poświęcał im dużo uwagi, zawsze ich chętnie przyjmie, nie będzie myślał o innych ludziach i będzie widział przede wszystkim ich. Myślą, że ich guru taki właśnie będzie. Ponieważ tego pragną, istnieje niebezpieczeństwo, że znajdą tylko takiego guru.
Pomyślmy choćby o Milarepie. Kiedyś praktykował czarną magię i zabił wielu ludzi. Myślał sobie: „Po śmierci mogę odrodzić się jedynie w piekłach.” Miał tylko jedną nadzieję: że spotka nauczyciela, który przekaże mu instrukcje prowadzące do Przebudzenia. Jeżeli będzie mógł takiego guru spotkać, to otrzyma instrukcje i osiągnie stan Buddhy. Nie mógł myśleć o czymkolwiek innym, jak tylko o spotkaniu nauczyciela. Nie potrzebował niczego innego. Być może przypadek Milarepy jest dość ekstremalny, ale tak czy inaczej, abyśmy mogli praktykować Dharmę, potrzebujemy motywacji i pragnienia praktykowania. Potrzebujemy prawdziwej i czystej motywacji, by podążać za guru jako prawdziwi praktykujący. Jeśli mamy taką czystą i szczerą motywację, szanse na spotkanie takiego guru wzrastają setki razy. Bez tego nie uda nam się.
Przykładowo, gdyby pojawili się przed nami Tilopa, Naropa, Marpa i inni nauczyciele, jak byśmy ich postrzegali? Jako dobrych guru? Prawdopodobnie większość z nas by tak na nich nie patrzyła. Przecież tak źle się prowadzili! A my mielibyśmy widzieć w nich guru? Zapewne zadzwonilibyśmy na policję, żeby ich aresztowano, osądzono, wsadzono do więzienia, albo odesłano na zamknięty oddział psychiatryczny. Istnieje niebezpieczeństwo, że tak byśmy zrobili, czyż nie?
W Tybecie możemy o tym w ogóle zapomnieć. Tam nie ma wolności. Ale tutaj mamy wolność, by pozywać guru. Można powiedzieć o guru, co tylko nam się podoba. Istnieje wolność krytykowania. W takich żyjemy czasach. Gdyby Tilopa, Naropa i Marpa żyli dzisiaj, trudno byłoby nam uważać ich za autentycznych guru. Dlatego tak ważne jest, by mieć dobrego nauczyciela. Lecz z naszego punktu widzenia, ważne jest przekonanie i wiara w guru.

